Dybkowski nieznany

Views: 448

Cz. 2 (2). Janusz i kobiety.

Janek był znaną postacią, mógł imponować, ale z drugiej strony wstydził się tych dziewczyn, a nawet bał – opowiada Stanisław Stępień. Raz go jednak wzięło strasznie! Poznał studentkę medycyny. Mieszkała w Piotrkowie. Wywiózł do niej wszystko, także pierścionki. Zdarzało mi się nawet jeździć z nim po kwiaty. Czasami dla dziewczyny, czasami dla jej matki. Wracał stamtąd w różnych nastrojach.

W relacjach wielu osób, z którymi rozmawiałem, dziewczyna ta jawiła się na tyle wyraźnie, że postanowiłem do niej dotrzeć (pewne przesłanki pozwalają przypuszczać, że Młoczkowski, Zubrzycki i Sowa mówili o tej samej osobie). Wydawało się to proste. Miałem imię, nazwisko oraz stary adres zamieszkania, pod którym obecnie mieszka tylko matka kobiety. Okazało się, że być może i mieszka, ale furtka zamknięta na głucho, brak dzwonka, domofonu, stacjonarnego numeru telefonu oraz nagminne „całowanie klamki” wyklucza wszelki kontakt. Udało mi się jednak zdobyć numer telefonu komórkowego męża dziewczyny. W pierwszej rozmowie przedstawiłem sprawę; że kierując się dziennikarską powinnością zachowania obiektywizmu, przygotowując książkę do publikacji, chcę porozmawiać z żoną, aby przedstawiła temat rzekomego czy prawdziwego romansu ze swej strony. I cisza. Przez kolejne dwa dni mąż nie odbierał telefonów, po czym gdy udało mi się wreszcie skontaktować, oznajmił, że żona (podobno… – przyp. M.G.) nie chce rozmawiać na ten temat.

M. była bodaj największą platoniczną miłością Janusza – mówi Andrzej Filipiak. W latach 1958–1962 chodziłem z jej ojcem do „Chrobrego”, jednak w 1995 r. A. zmarł nagle w wieku lat 50 i nie doczekał sukcesu córki, która dostała się na Akademię Medyczną w Łodzi.

Jak wynika z relacji męża M., pana K., już wówczas chodzili ze sobą, ale nie byli jeszcze małżeństwem. M. opowiadała mu jednak, jak Janusz ją adoruje. Oczywiście musiało to wzbudzić zazdrość i wściekłość partnera, który pamięta to fotoreporterowi do dziś i wypowiada się zarówno o nim, jak i o tamtych wydarzeniach nader negatywnie…

Według Andrzeja Filipiaka, Janusz zaglądał do M. przez 3 lub 4 lata, z czym K. się zgadza, datując fatalne zauroczenie na lata 19941996/7.

Janusz czuł się bardziej jej opiekunem – twierdzi Filipiak. Chciał jej pomóc w tym studiowaniu. Wiem, że pewne rzeczy nawet jej sponsorował (być może przed 1996 r., zanim zmianie uległy warunki jego zatrudnienia w „Dzienniku Piotrowskim”. Później taka możliwość z pewnością nie istniała – przyp. M.G.).

Włodzimierz Bąkowski pamięta (może chodzi o inną osobę? – przyp. M.G.) młodą, ładną studentkę medycyny, która w latach 90. wprowadziła się do Janusza na Słowackiego.

Mieszkali razem z pół roku. Bywałem u nich. Siadywaliśmy przy stole, piliśmy herbatę, rozmawialiśmy i słuchaliśmy muzyki. Zastanawiałem się wówczas, ile to może potrwać. Owszem, różnie w życiu bywa. Wszystko jest fajnie, gdy istnieje to, co najważniejsze, gdy jest prawdziwe uczucie – z jednej i drugiej strony. A tu… z jego strony na pewno, ale czy z jej…? Nie wiem. Poza tym, zaistniały u Janusza pewne sprawy zdrowotne, o których nie bardzo pasuje mi mówić.

Janek był bardzo rozżalony, gdy się rozstali – wspomina Filipiak. – Tym bardziej, że ponoć padły wtedy słowa, które paść nigdy nie powinny.

W tym samym czasie (ok. 1996-1997 r.) Janusza poznała Aleksandra Barchanowska, która wykupiła licencję na organizowanie eliminacji do wyborów „Miss Polonia” i zaczęła organizować wybory „Miss Ziemi Piotrkowskiej”. Poznaliśmy się przez Wacka Chudego, który dzierżawił kino „Włókniarz” w Tomaszowie Maz., gdzie mieściło się również biuro mojej agencji mówi. Janek miał spore doświadczenie, więc wszedł w to z biegu. Kochał piękno, a praca z tymi dziewczynami dodawała sensu jego życiu. Gdy robiłam sesje zdjęciowe w studiu Jacka Stachowiaka, Jasiu wszystko umawiał, załatwiał. Od razu wiedział, która zostanie miss. Na pierwszym spotkaniu zawsze mówił – „ta będzie miss”. Zresztą wydawali werdykt obaj z Wackiem, świetnie się przy tym bawiąc. Ja czasami to przeżywałam, Janusz zaś z miejsca dostrzegał faworytkę, wokół której skakał, chodził, zawoził, przywoził…

I jedna z tych dziewcząt ewidentnie wpadła mu w oko – mówi Andrzej Wdowski. To było widać, bo faworyzował ją ilością ujęć. Przewijało się też w rozmowach, że darzy ją ogromnym sentymentem, może nawet czymś więcej. Nigdy wprawdzie tego nie powiedział, ale tak to w redakcji odczuliśmy.

Aleksandra Barchanowska pamięta, że była to „Miss Ziemi Piotrkowskiej”, która dotarła do etapu centralnego w latach 19981999. Pochodziła z Radomska i miała na imię chyba Aneta. Moim zdaniem, najładniejsza dziewczyna spośród kandydatek wszystkich edycji organizowania „Miss Ziemi Piotrkowskiej”, a przy tym bardzo mądra dziewczyna. Oczywiście, była to miłość platoniczna. W ogóle, jeśli chodzi o uczucia, Janek nie pasował do tych czasów, w których żył. Nadto, wyraźnie deprymowała go świadomość wieku… Czasami mówiliśmy: „Janusz, to powinna być twoja córka!”. Ale dlaczego wspominam tę dziewczynę z Radomska? Bo wiem, że Janek jeździł do niej i pomagał, ponieważ miała jakieś problemy rodzinne. Na dodatek później zmarł jej ojciec. W każdym razie, Aneta wyszła za mąż za jakiegoś chłopaka z Radomska i ma z nim dziecko, co wiem od Janusza, bo dokładnie znał jej życiorys.

Á propos wieku, Robert Westrych pamięta, że Janek opowiadał mu o tej lub podobnej sytuacji. Uciekły mi tylko imiona i nazwisko, ale to już nie ma znaczenia. W każdym razie Janek był już na etapie, że z kwiatami do mieszkania wzmiankowanej pani był poszedł. Ale gdy okazało się, że zainteresowany jest córką, a nie mamą, ta wywaliła go, wyzywając od pedofilii. (śmiech) Niestety, romans trwał raptem parę miesięcy. Potem Janek był bardzo przybity.

Innym razem trafił na bardzo ładną, miłą dziewczynę. Ona najwyraźniej również była nim zainteresowana. No i już się cieszyliśmy, że Jasiu wreszcie kogoś sobie znalazł. Dlatego tym większe było nasze zdziwienie, że i to się rozsypało. Zwyczajnie coś nie poszło. Wydaje mi się, że on już później po prostu się bał. Gdy było za blisko, wycofywał się – konstatuje Stępień.

I tak już zostało do końca.

Komentarzy: 0

Twój adres nie zostanie nigdzie opublikowany. Wymagane pola są zaznaczone gwiazdką *