Na zdjęciach: awers i rewers dokumentu

Ostatnia wola sprzed trzech stuleci

Views: 221

Jednostronicowy testament Jakuba Tomankowskiego, mieszczanina wolborskiego, jest zapewne najstarszym dokumentem w Wolborzu pozostającym w rękach prywatnych. Przekazywany w rodzinie z pokolenia na pokolenie, obok innych archiwaliów, wchodzi w skład niewielkiej kolekcji, udostępnionej mi przez jej właściciela pragnącego zachować anonimowość. Kolekcjoner szczególnie mocno podkreśla znaczenie zachowania historii regionalnej dla dziedzictwa kulturowego państwa.

Dokument odsłania nie tylko genezę swego powstania, ale i okoliczności, w których go spisano. Wiemy, że w zamku wolborskim, którego ówczesnym gospodarzem był biskup włocławski Krzysztof Szembek (1720–1735), rezydował podległy mu starosta, o którego kompetencjach w kontekście samorządu miejskiego pisałem ostatnio w artykule poświęconym historii wolborskiego ratusza. To właśnie w kancelarii starosty w drugą niedzielę Wielkiego Postu 1727 r., a więc pod koniec marca lub na przełomie marca i kwietnia, przed oblicze notariusza Stanisława Maszewskiego, w obecności burmistrza Walentego Przybetowicza oraz świadków Jakuba Kluczyńskiego i Andrzeja Klimka, stawił się Jakub Tomankowski.

Z dyspozycji dokumentu dowiadujemy się, że Tomankowski, będąc już fizycznie słabym, jednak w pełni władz umysłowych, postanawia, na wyraźną prośbę nieżyjącego już Jakuba Manki z Żarnowicy, przekazać sumę 60 złotych cechowi furmańskiemu i kupieckiemu, za którą tamten w 1698 r. nabył ziemię od „sławetnego” Stanisława Gniewisza. Można przypuszczać, że były to pieniądze pożyczone przez cech (do którego zmarły należał) na zakup ziemi (jej położenie zostało w dokumencie dość enigmatycznie opisane).

Następnie Tomankowski zeznaje, że wiedząc, iż taka była wola zmarłego, wyrażona wobec uregulowania długu wobec cechu (cech furmański powstał w Wolborzu już w 1576 r.), postanowił jej zadośćuczynić (pomienionemu cechowi legować, czyli przepisać ww kwotę), nie chcąc „jego duszy ciężkości czynić, jako i swojego zawodzić sumienia”. Prosi zatem braci cechowych o modlitwę za duszę zmarłego. Jednocześnie przyznaje, że przez lata wiedział i mówił o tym, ale nie podejmował żadnych działań. Teraz jednak, by móc umrzeć z czystym sumieniem, postanowił sprawę uregulować formalnie.

Pod treścią testamentu, obok wymienionych wyżej osób, widnieją własnoręczne podpisy (w postaci parafek), z czego można wnioskować, że oprócz notariusza i burmistrza Wolborza pisać potrafił jeszcze Jakub Kluczyński (wymieniany w odmianie również jako Kluczeński), natomiast Jakub Tomankowski i Andrzej Klimek sygnowali dokument krzyżykami.

Komentarzy: 0

Twój adres nie zostanie nigdzie opublikowany. Wymagane pola są zaznaczone gwiazdką *