Fot. Dariusz Kowalski

Piesza Piotrkowska Pielgrzymka na Jasna Górę już w drodze [AKTUALIZACJA]

Views: 1142

Już 149. raz pielgrzymi z Piotrkowa i okolic wyruszyli z fary w pieszą pielgrzymkę na Jasną Górę. Gdyby nie lekki deszcz, pogoda do pielgrzymowania byłaby idealna. Pątnicy przed obraz Matki Boskiej Częstochowskiej dotrą w sobotę. Hasło tegorocznej pielgrzymki to „Napełnieni duchem świętym”.

Ponad 430 osób z Piotrkowa i powiatu piotrkowskiego wyruszyło w środę (11.07) w pieszą pielgrzymkę na Jasną Górę. Przed nimi 4 dni marszu. – Każdy ma swoje intencje, mam je także ja. Idę do Częstochowy by modlić się o zdrowie swoje i całej rodziny – mówi jedna z kobiet. – Na pielgrzymkę idę już 20. raz. Zakładam wygodne buty, skarpetki frote i nie ma prawa być pęcherzy – mówi z uśmiechem pan Janusz. Najmłodszy pielgrzym liczy niespełna rok, ale są także rodziny wielopokoleniowe, bo idzie babcia, córka i wnuk.

Pielgrzymka to także służby techniczne. Ciężarówkę po brzegi wypełnioną bagażami, dwa razy dziennie trzeba rozładować i ponownie załadować torbami, namiotami i innymi bagażami. O bezpieczeństwo pielgrzymów dba służba porządkowa.

 

Wyjście 1 grupy:

Wyjście 2 grupy:

Wyjście 3 grupy

 

Komentarzy: 1

Twój adres nie zostanie nigdzie opublikowany. Wymagane pola są zaznaczone gwiazdką *

  1. Wrażenia z wędrówki na Jasną Górę.

    Lipcowy ciepły dzień. Idę się zapisać, kolejki brak, szybko załatwiam sprawę. Siedzimy chwilę przed kościołem , gadamy. Środa, wychodzimy. Krótkie rozmowy ze znajomymi przed kościołem. Pogoda trochę się psuje, popaduje trochę ale widać, że to przejdzie. Po prawej orkiestra przygrywa na pożegnanie. Pierwszy postój, siedzimy na trawie, mrówki, trzeba się przenieść. Droga trochę się dłuży; Rozprza. Coś na ruszt, trochę odpoczynku i w drogę. Dochodzimy do Gorzkowic. Łapiemy torby i do szkoły na nocleg, trochę popaduje. Na 19:00 do kościoła. Rano w dalszą drogę po mszy i śniadaniu. Na stawie po prawej pracują 2 pompy, będą go oczyszczać. Robi się cieplej, rano było chłodnawo. Idę do grupy milczenia. Robi się gorąco, idziemy dalej po półgodzinnym odpoczynku. Na obiedzie jesteśmy przed czasem, na zupę trzeba poczekać bo jeszcze nie dowieźli (barszcz na kiełbasie). Gorącawo; idziemy dalej. W Orzechowie miejscowy ksiądz święci odnowiony krzyż. Przed Gidlami na ostatnim odpoczynku gadamy. Zbierają się chmury, będzie padać. Leje fest, pół godz. ale intensywnie. Przychodzimy przemoczeni. W szkole tłok, bo jest jeszcze inna pielgrzymka, kalwaryjsko-lanckorońska. Dzięki znajomemu udaje się wcisnąć na górę do Sali. W sali dosyć gorąco, mimo że okno otworzone. Kolacja. Na chwilę do kościoła i spać. Budzę się trochę w nocy ale ogólnie nieźle. Rano pakujemy bambetle i na mszę. Potem śniadanie, wychodzi słońce, przyjemnie grzeje z rana i w drogę. „ Słońce niech wschodzi tam gdzie Ty”. Idzie się nieźle. Droga przez las, dłuży się trochę. Św. Anna, obiad, odpoczynek. Trochę przysypiam, jak wstaję jestem trochę trętwy, po drodze się rozruszam. Słońce grzeje dosyć mocno. Idziemy szosą, spory ruch. Jak dochodzimy do Krasic zbierają się chmury, zaczyna popadywać, a zaraz leje porządnie. Śpimy, warunki mało „prestiżowe” ale to tylko jedna noc i już blisko do Częstochowy. W nocy pada trochę. Rano pakujemy się, na mszę, śniadanie. Jest pochmurno, potem robi się parno i gorąco. Odpoczynek w Mstowie. To już niedaleko. Schodzimy po schodach i w prawo. Przeprośna górka, widać nasz cel: Jasną Górę. Idziemy, już w Częstochowie przed ostatnim postojem łapie nas krótki ale intensywny deszcz. Postój, gorąco, trzeba się schować w cieniu. Już blisko, rozdają flagi, balony, wszyscy już trochę podekscytowani. Po drodze rodziny, znajomi witają się, dołączają do grupy, idą razem. Na placu przed Jasna Górą zaczyna padać. Krótkie powitanie i do Kaplicy. Tam msza więc szybko przechodzimy dalej. Spokój, zmęczenie. Wlokę się po bagaż. Nie chce mi się chodzić naokoło więc przez dziurę w ogrodzeniu idę na kwaterunek. Siedzę przez dłuższą chwilę sam w pokoju. Cisza, słońce, zmęczenie. Potem prysznic, odpoczynek. Wieczorem na Apel. Tłok. Spać. Rano na mszę, potem Droga Krzyżowa z motywami patriotycznymi ( 100 lecie odzyskania Niepodległości). Gorąco, ledwie wytrzymuję. Na 15:00 do dolinki Miłosierdzia, pomodlić się, ważna rzecz, dołączam do grupy po drodze. Idziemy na obiad do baru. Potem jeszcze do kościoła, pomodlić się. Przed Apelem stoimy na zewnątrz, tłok, nie wchodzimy do środka. Zostajemy na czuwaniu z 1 grupą, potem z 2-gą. Rano msza na błoniach przed Jasną Górą, gorąco. O 14:00 wracamy autokarem do Piotrkowa Tryb.. W Piotrkowie popaduje. Ludzie się rozchodzą do domów. Potem jeszcze msza we wtorek i 149 Pielgrzymka zakończyła się.