Wakacje trwają na dobre, część z nas rozpoczęła już swój letni wypoczynek, cześć jeszcze ma go przed sobą. Lato to zazwyczaj czas większych i mniejszych podróży w celach turystycznych. Odwiedzamy wówczas czy to polskie czy zagraniczne miejscowości. Co do tych pierwszych, to warto wyruszyć w nich szlakiem filmowym. Turystyka filmowa robi się coraz modniejsza w naszym kraju, zachęcają do niej nawet ogólnopolskie media. W poniższym tekście postaramy się odpowiedzieć na pytanie czy dziedzictwo filmowe danego miasta czy miejscowości może być sposobem na budowanie turystycznej marki miejsca, na stworzeniu i czerpaniu korzyści z turystyki filmowej? I czy Piotrków w pełni potrafi czerpać ze swej filmowej przeszłości?
Turystyka filmowa – co to takiego?
Zanim odpowiemy na to pytanie warto jednak wyjaśnić, co kryje się pod pojęciem owej „turystyki filmowej”. Otóż najprościej rzecz ujmując „turystyka filmowa” to aktywność polegająca na zwiedzaniu miast czy miejsc związanych z filmami, postaciami filmowymi oraz znanymi filmowcami. Turystyka filmowa, określana mianem set jetting, obecnie stanowi najbardziej rozwojową gałąź branży turystycznej i marketingu miejsc. Jeżeli weźmiemy pod uwagę, że rocznie kilka milionów osób wybiera kierunki swych wakacji czy urlopów chcąc odwiedzić miejsca, w których powstawały zdjęcia do różnych, bardziej lub mniej znanych filmów lub seriali, to mamy też do czynienia z niesamowitym narzędziem promocyjnym. Przedstawiciele branże PR i znawcy tematu otwarcie mówią, że żadna reklama dziś tak nie nakręca ruchu turystycznego, jak właśnie filmowe produkcje. A wszystko zaczęło się od pomysłu, by turyści odwiedzający Los Angeles mogli przejść szlakiem adresów, pod którymi w Hollywood zamieszkują bądź zamieszkiwały filmowe gwiazdy. Z czasem pomysł tworzenia turystycznych szlaków filmowych wyszedł poza granice LA i przysłowiowa „magia kina” zawładnęła przemysłem turystycznym na całym świecie. Do Afryki lecimy zobaczyć plenery, w których powstawały „Gwiezdne wojny”, w Nowej Zelandii wędrujemy szlakiem miejsc, gdzie kręcono zdjęcia do „Władcy Pierścieni” i „Hobbita”, w Szkocji z kolei szukamy śladów superprodukcji „Braveheart”, w Nowym Jorku chcemy przejść ulicami, które przemierzali bohaterowie serialu „Przyjaciele” czy „Seks w wielkim mieście”, a Europa… no cóż, Stary Kontynent to niezliczona liczba plenerów filmowych. Londyn kojarzy nam się z Jamesem Bondem, Rzym z „Rzymskimi wakacjami” Audrey Hepburn, Paryż i Barcelona z kolei z takimi hitami Woody’ego Allena jak „O północy w Paryżu” czy „Vicky, Cristina, Barcelona”. Któż dziś, w dobie Facebooka, Instagrama, Tik Toka i innych mediów społecznościowych, nie chce pochwalić się przed znajomymi, że odwiedził miejsca, w których powstawały zdjęcia znanych filmów i gdzie gościły gwiazdy. Każdy chce choć przez chwilę otrzeć się tę wspomnianą magię kina. Także władze samorządowe w naszym kraju bardzo chętnie chwalą się tym, że to ich tereny wybierają filmowcy na plenery do swych produkcji. Sandomierz za sprawą „Ojca Mateusza” przeżywa ponownie turystyczny boom, Bydgoszcz szczyci się, iż to jej miejski krajobraz wykorzystali twórcy serialu „Prawo Agaty”, a w Toruniu osoby odwiedzające to miasto mogą w ramach Toruńskiej Trasy Filmowej przejść się śladami bohaterów serii „Lekarze”. A w Łodzi, stolicy naszego województwa od 2012 roku rezyduje ekipa serialu „Komisarz Alex”, a w okresie od 2017 do 2019 twórcy serii „Ultraviolet”.
Turystyka filmowa to wyjątkowo dochodowa gałąź przemysłu podróżniczego i kulturalnej aktywności współczesnego człowieka. A połączenie dwóch dziedzin turystyki i filmu okazało się być znakomitym mariażem. Znakomitym zwłaszcza dla szeroko rozumianego marketingu, w tym marketingu miejsc.
Dziś ludzie chcą wiedzieć jak najwięcej o swych idolach, identyfikują się z nimi, chcą odwiedzać miejsca, w których bywają i pracują ich ulubieni filmowcy, mało tego chcą się tymi wizytami chwalić wśród znajomych za pomocą czy to zdjęć czy filmików wrzucanych do mediów społecznościowych. To wszystko sprawiło, że rozwinęła się turystyka filmowa, choć na Zachodzie była ona znana już od jakiegoś czasu. Obecnie po prostu stała się ona bardziej popularna i bardziej promowana niż kiedyś. Wielu też dostrzegło jej zalety marketingowe, w tym mieszkańcy województwa łódzkiego.
Województwo łódzkie jest jednym z najbardziej filmowych regionów w Polsce, a jego stolica Łódź nie bez przyczyny dzierży miano najbardziej filmowego miasta w naszym kraju.
Na terenie województwa łódzkiego powstały zdjęcia do ponad 170 produkcji polskich i zagranicznych (filmów i seriali), do których plenery stanowiło aż 75 miejscowości (miast, miasteczek, wsi i miejsc) województwa. To turystyczny potencjał, którego nie można nie wykorzystać.

Łódź zwana „Hollyłódż”
Oczywiście duża w tym zasługa samej Łodzi, gdzie kręcono filmy, bo była tu Wytwórnia Filmów Fabularnych, Wytwórnia Filmów Oświatowych, Muzeum Kinematografii oraz Łódzka Filmówka i bliskość tych instytucji odgrywała ważną rolę, niemniej nie należy jej przeceniać, bo jednak najważniejsza była i jest uroda plenerów. Filmowcy, jeśli jest taka potrzeba, dla odpowiedniego pleneru nawet tylko do jednej sceny potrafią przejechać dziesiątki kilometrów. W kwestii promocji województwa przez film Łódź nie zawęża się w tej materii tylko i wyłącznie do swoich granic jako stolicy regionu i najbardziej filmowego miasta w Polsce z tytułem filmowego miasta UNESCO. Od ponad dekady w tym zakresie dzieje się bardzo dużo. Powstał chociażby projekt „Łódzkie filmowe”. Po drugie działa Łódź Film Commission, instytucja (jedna z pięciu tego rodzaju komisji filmowych w kraju) która od kilku lat zajmuje się przybliżaniem regionu i pozyskiwaniem dla niego realizacji filmowych, prowadzi ona także bank lokacji, pozostaje w kontakcie ze studiami filmowymi i organizuje specjalne szkolenia dla przedstawicieli lokalnego samorządu z zakresu promocji miejsc poprzez dziedzictwo filmowe. Od 2023 roku na terenie EC1 funkcjonuje również Narodowe Centrum Kultury Filmowej. Wielka kampania promująca województwo łódzkie poprzez jego dorobek filmowy trwa już od kilkunastu lat. A to, jakie miejscowości biorą w niej udział zależy już od ich przedstawicieli władz. Kto chce i potrafi ten korzysta.
Piotrków filmowy
Od blisko 15 lat kilka miejscowości z terenu województwa – oprócz samej Łodzi – świadomie i z rozmysłem tworzy swoją filmową markę, z roku na rok po swoje filmowe dziedzictwo jako element marketingu miejsca sięgają także kolejne.
Jedną z nich, wiodącą prym w tej materii poza stolicą województwa, jest Piotrków Trybunalski (drugie pod względem wielkości miasto naszego regionu). Prastary trybunalski gród także jedno z najbardziej filmowych miast w Polsce i w tej części Europy. Położony w samym sercu Polski, na styku wielu szlaków komunikacyjnych Piotrków wielokrotnie bywał miejscem pracy, zarówno polskich, jak i zagranicznych ekip filmowych. Łącznie w ciągu minionego stulecia w mieście zrealizowano zdjęcia do ponad 50 produkcji filmowych – między innymi 34 filmów pełnometrażowych, w tym 6 zagranicznych, 1 film krótkometrażowy oraz 10 seriali. Blisko trzydzieści ulic, placów, miejsc i obiektów Piotrkowa „zagrało” przed kamerami. Niektóre pojawiały się na ekranie przez kilkanaście sekund inne nawet przez kilkadziesiąt minut. Niezwykły urok piotrkowskich plenerów docenili najznakomitsi reżyserzy i zagrała pośród nich cała plejada znakomitych, polskich i zagranicznych gwiazd (w tym Robin Williams, Isabelle Huppert czy Lambert Wilson). Dziś łatwiej chyba powiedzieć kto w Piotrkowie nie kręcił niż kto tu grał. Najbardziej znane filmowe tytuły, jakie kręcono w plenerach piotrkowskich to „Ewa chce spać”, „Vabank”, „Jakub kłamca”, „Listy do M 3”, „1920. Bitwa Warszawska”, „W ciemności”, „Przedwiośnie”, „Uprowadzenie Agaty”, „Psy”, „Akademia Pana Kleksa”, „Lawa”, „Masz na imię Justine”, „Biesy”, „Syzyfowe prace”, „Świadectwo urodzenia”, czy „Nowy Jork czwarta rano”. Spośród seriali były to między innymi „Doktor Ewa”, „Jan Serce”, „Kanclerz”, „Komediantka” czy „Przeprowadzki”. Warto też dodać, że większość filmów, do których zdjęcia kręcono w Piotrkowie zdobyła wiele nagród na międzynawowych festiwalach filmowych. Tytuły „Daens” i „W ciemności” walczyły nawet o Oskara. Z Piotrkowa pochodził Konrad Nałęcki, reżyser serialu „Czterej pancerni i pies”, aktor Mariusz Dmochowski, w Piotrkowie urodził się również Przemysław Bluszcz, Karolina Rosińska oraz Paweł Mantorski, kierownik produkcji takich hitów jak „Miodowe lata”, „Camera cafe”, „Londyńczycy” i „Ranczo”.
Gdyby ktoś zapytał, co zdecydowało o tym, że filmowcy tak chętnie wykorzystywali plenery Piotrkowa do realizowanych przez siebie filmów, można odpowiedzieć, iż piotrkowskie Stare Miasto i łut szczęścia. Stanisław Różewicz, jeden z najznakomitszych polskich reżyseró tak swego czasu powiedział o Piotrkowie: Piotrków (…) ma wspaniałą topografię. Jest bardzo fotogeniczny, jeśli chodzi o perspektywę, obrazy. Zaskakuje frontonami domów, ciekawymi podwórkami, przejściami, zabytkami historycznymi i kontrastami. Dzięki temu, że filmowcy odkryli piotrkowską Starówkę z czasem zaczęli też eksplorować inne miejsca. Oczywiście najpierw były to obszary położone na Starym Mieście poza rynkiem, później zaczęli wychodzić dalej, poza mury miejskie, do Śródmieścia i dalej, na dworzec kolejowy, cmentarze, aż wreszcie dotarli nawet na piotrkowskie lotnisko.

Piotrkowski szlak filmowy
Piotrków ostatnimi czasy bardzo mocno wykorzystuje swoje dziedzictwo filmowe w promowaniu swojej marki, w tym w tworzeniu lokalnej turystyki filmowej. Miasto posiada na ten temat swoich filmowych dziejów całkiem pokaźną, bo liczącą 500 stron publikację – „Piotrków filmowy” (2011), ma wytyczony filmowy szlak na Starym Mieście i funkcjonującą w Internecie stronę poświęcona swojej filmowej historii. Ale to nie wszystko. Rok rocznie dla zwiększenia świadomości samych mieszkańców miasta, co do jego filmowego dziedzictwa i roli, jaką odegrał Piotrków w dziejach kinematografii, organizowane są przez Centrum Informacji Turystycznej wespół z piotrkowskimi szkołami gry miejskie pod nazwą „Filmowy Piotrków”. Ponadto 10 lat temu, w 2016 roku Piotrków Trybunalski, tak jak Tomaszów Mazowiecki, Wolbórz i Sulejów, za sprawą łódzkiego Stowarzyszenia Na Rzecz Inicjatyw Społecznych REGIO, został wpisany na szlak turystyczny „Filmowe łódzkie” – w każdej z wymienionych miejscowości stanęły specjalne boxy filmowe oraz odbyły się również szkolenia dla przewodników z całego kraju. Z kolei w 2017 roku od czerwca do października Muzeum Kinematografii w Łodzi przeprowadziło projekt „Odyseja Filmowa 2017”, w ramach której obok warsztatów filmowych dla młodzieży odbyły się również tematyczne spacery filmowe dla mieszkańców Łodzi, Piotrkowa Trybunalskiego, Tomaszowa Mazowieckiego i Rudy. W Piotrkowie Trybunalskim dekadę temu powstała pierwsza wizualnie zidentyfikowana trasa turystyczna – „Szlak filmowy” – obejmująca obszar Starego Miasta. Wydano też specjalne maki-ulotki. O szlaku tym, w który wpisana jest również Ławeczka Kwinto, pisała między innymi Gazeta Wyborcza w artykule z serii „Wakacyjny plener”, zatytułowanym „Filmowa wędrówka po Piotrkowie Trybunalskim”. Ponadto Piotrków, przy okazji obchodzonej w 2017 roku rocznicy 800-lecia, bardzo mocno promował swe filmowe dziedzictwo. O filmowym Piotrkowie powstały programy radiowe i telewizyjne. Wielokrotnie Polskie Radio Jedynka (ostatni raz w październiku 2025) nadawał reportaż o filmowych dziejach miasta, w tym w słynnym „Lecie z Radiem”, Piotrków filmowy gościł także w programach TVP 2 „Pytanie na śniadanie” i TVP 3 Łódź „Łodzią po regionie” oraz był bohaterem programu TVP 1 „Zakochaj się w Polsce” i cyklu Canal + i Discovery „Polska na filmowo”. We wspomnianym 2017 roku marka „Piotrków filmowy” gościła także na World Travel Show, czyli Międzynarodowych Targach Turystycznych, uchodzących za największą w Polsce promocyjną imprezę branży turystycznej.

Radomsko, Tomaszów i inne…
Ważną rolę w tworzeniu turystyki filmowej odgrywają lokalne centra informacji turystycznej. Nam piotrkowianom kilka lat zajęło promowanie marki „Piotrków filmowy” i przedstawianie filmowego dziedzictwa miasta – dziś mogę jednak powiedzieć, że ta akcja się udała. Ostatnio rozmawiałam z Mariuszem Kuczewskim, scenarzystą filmu „Listy do M.3”, do którego część zdjęć powstała w Piotrkowie, i który mi powiedział, że umieścił akcję filmu w tym mieście między innymi dlatego, że to jest miasto tak bardzo filmowe. Mało tego potrafił nawet wymienić kilka tytułów filmowych, jakie tu kręcono.
Spośród innych miast, które od kilku lat korzystają z swojego dziedzictwa filmowego jest Radomsko. Co prawda miasto to nie może się poszczycić produkcjami, do których zdjęcia powstawałyby z udziałem jego plenerów niemniej jest Radomsko miastem, w którym przyszli na świat bracia Różewiczowie – reżyser Stanisław i dramaturg Tadeusz, duet którego wspólne dzieła filmowe – jak chociażby „Świadectwo urodzenia” (1960) – są zaliczane do kanonu Polskiej Szkoły Filmowej. Choć obaj bracia już nie żyją od 2008 roku, cyklicznie odbywa się poświęcony im festiwal, najpierw jako Różewicz Open Festiwal, a dziś jako 3 x Różewicz, na którym prezentowany jest wybrany dorobek Różewiczów, i który przyciąga najznakomitszych ludzi filmu oraz teatru, sprawiając, iż na kilka dni w roku, głównie jesienią, Radomsko staje się stolicą Polskiej Szkoły Filmowej i polskiego teatru. Organizatorami festiwalu jest tamtejszy Miejski Dom Kultury.
Tomaszów Mazowiecki to kolejne z miast województwa łódzkiego, które w ostatnich latach w ramach rozwoju turystyki sięga po swoje związki z polskim kinem. Od lat 60. do pierwszej dekady obecnego stulecia miasto to było plenerem dla siedmiu produkcji filmowych, w tym serialu wszechczasów „Czterej pancerni i pies” czy nominowanej do Oskara „Ziemi obiecanej”. W Skansenie Rzeki Pilicy, muzeum pod chmurką, obok zabytków i pamiątek z Nadpilicza znalazł się między innymi fragment mostu kolejowego, który zagrał w serialu „Czterej pancerni i pies”, a także specjalna tablica poświęcona okolicznym plenerom serii (współpomysłodawcą jej był Klub Pancernych) i wiele innych pamiątek związanych z niesłabnącym do dziś fenomenem „Pancernych…” wśród masowej publiczności.
Warto jeszcze dodać, że to właśnie z Tomaszowa Mazowieckiego pochodził twórca kultowych polskich komedii Tadeusz Chmielewski.
Turystyka filmowa – czy warto?
Czy warto inwestować w „turystykę filmową”? Przed takim pytaniem zapewne stoją urzędnicy z referatów czy wydziałów promocji w wielu polskich gminach. Odpowiedź wydaje się jednoznaczna. Tak. Warto, bowiem „turystyka filmowa” to dziedzina, która może generować nowe miejsca pracy i dawać zarobek. Turysta, który wędruje filmowym szlakiem musi mieć, gdzie zaparkować auto czy autokar, dobrze zjeść, kupić pamiątki, skorzystać z toalety, a niekiedy nawet przenocować w hotelu czy pensjonacie. Przy okazji można mu zaoferować inne atrakcje. Na turystyce filmowej zarabiają przewodnicy, restauratorzy, hotelarze, sklepy – zarówno te duże, jak i małe, twórcy pamiątek, właściciele parkingów i wiele innych jeszcze osób. Dlatego jak najbardziej warto w ten sposób promować miasto. Oczywiście wszystko zależy od lokalnych władz i mieszkańców, od tego, czy chcą takiej promocji i czy są w stanie opracować odpowiednią długoterminową strategię. Bo nie wystarczy tylko postawić tabliczkę z napisem „filmowa miejscowość” czy „filmowe miasto”, by mówić o promocji miejsca poprzez kręcone tu swego czasu filmy. Do tego jest potrzebna cała strategia marketingowa, poczynając od stworzenia oznakowanego szlaku zwiedzania filmowych miejsc, po ulotki, stronę internetową, wystawę tematyczną, nawiązującą do filmowych dziejów miejscowości czy imprezy z udziałem ludzi kina. Warto nawiązać kontakty z osobami z branży, ze studiami filmowymi, Filmoteką Narodową, Stowarzyszeniem Polskich Filmowców, szkołami filmowymi i wreszcie z wojewódzką komisją filmową, w przypadku województwa łódzkiego jest ww. Łódź Film Commission, w celu pozyskania w kolejnych latach kolejnych lokacji filmowych w tych miejscowościach. Chodzi o to, by dalej kontynuować te filmowe dzieje miejsc i dopisywać do nich kolejne tytuły filmowe.

Jeśli jakaś miejscowość naszego regionu chce, by postrzegano ją jako miejsce, gdzie powstawały zdjęcia do wielu filmów, czy to polskich czy zagranicznych, to jej władze i mieszkańcy sami muszą o tę promocję zadbać. Dziś to nie jest tak, że ktoś coś nam da gotowe na tacy. Jeśli chcemy coś osiągnąć to musimy na to zapracować. Zresztą kto, jak nie mieszkańcy tych miejscowości najlepiej będą wiedzieć, co się działo na ich terenie…
Tekst i foto: Agnieszka Szóstek










Polecamy