Fot. Kronika OSP Wolbórz

Co jest grane?

Views: 346

Król pruski Fryderyk II Wielki (1740–1786) mawiał, że „dyplomacja bez armat jest jak muzyka bez instrumentów”. Parafrazując – czy fatalny stan instrumentów orkiestry działającej przy OSP w Wolborzu jest przyczyną nieporozumień między władzami gminy a kierownictwem orkiestry, które ciągną się od lat, czy może ich skutkiem? Jedno wydaje się pewne: nawet w gorszych czasach bywało lepiej.

Bez mała 100 lat po śmierci twórcy wielkości Prus – państwa, które w końcu XVIII w. dokonało rozbiorów I Rzeczpospolitej – w Wolborzu (od 1793 r. w zaborze pruskim, a od 1815 r. w rosyjskim) powstała orkiestra dęta. Jej początki, choć niejasne, datuje się na 1885 r. Ówczesny proboszcz wolborskiej parafii, ks. Alojzy Gerlach, musiał być człowiekiem przedsiębiorczym, skoro udało mu się nie tylko zorganizować przykościelną orkiestrę, ale też wybudować na cmentarzu parafialnym nową kaplicę (1886–1887) w miejsce rozpadającego się drewnianego kościółka. W tym pierwszym przedsięwzięciu pomagał mu niejaki Knap, człowiek z doświadczeniem zdobytym w orkiestrze wojskowej (niewiadomej proweniencji), został więc kapelmistrzem.

Pierwsze znane zdjęcie orkiestry, liczącej w tym czasie prawdopodobnie 21 członków (obecnych na fotografii), wykonano 21 lat później, w 1906 r., podczas pielgrzymki na Jasną Górę. Cztery lata później, w 500. rocznicę grunwaldzkiego zwycięstwa, z Wolborza do Częstochowy pomaszerowała kolejna pielgrzymka w strojach ludowych, na czele z orkiestrą pod batutą (od 1904 r.) Edwarda Mąkoszy, autora m.in. wolborskiego hejnału. W „Kalendarzu z dziejów Wolborza 1065–1982”, z właściwym sobie zadęciem opisał ją krótko Stefan Siniarski.

W tym czasie zespół występował głównie w święta i przy okazji kościelnych uroczystości, bo też wszystkie koszty związane z jej istnieniem pokrywał Kościół. Nie wiadomo, kiedy i w jakich okolicznościach orkiestrę przejęła straż pożarna, formalnie istniejąca w Wolborzu od 1805 r. (jedna z najstarszych, a może i najstarsza w Polsce). Nie wiadomo również, wbrew temu co pisał w opracowaniu poświęconemu historii wolborskiej OSP (wyd. 2000 r.) Zygmunt Goliat, czy stało się to przed 1917 r. Autor na poparcie swojej tezy cytuje dodatek do „Dziennika Narodowego” z 28 października 1917 r., który w żaden sposób tego nie sugeruje: „(…) Ochotnicza Straż Ogniowa z orkiestrą własną na czele, wzięła również udział w nabożeństwie, a następnie przeszła w pochodzie po ulicach miasta, przyczem orkiestra grała pieśni narodowe”. Uroczystość ta poświęcona była zapewne setnej rocznicy śmierci Tadeusza Kościuszki (zm. 15 października 1817 r.).

Nawet w 1920 r., decydującym w toczącej się od początku poprzedniego roku wojny polsko-bolszewickiej, wolborska „orkiestra zdobyła wyróżnienie na popisach w Warszawie”. Jej poziom wyznaczali jednak tacy muzycy jak Żydanowicz, który wyemigrował później do Stanów Zjednoczonych, gdzie został skrzypkiem Filharmonii Nowojorskiej. Orkiestra miała również świetnych prowadzących: organistę Stanisława Mąkoszę, jego syna, wspomnianego wcześniej Edwarda, który prowadził także chór; organistę Zdzisława Zarembę, niejakiego Kompę oraz Stefana Kolasińskiego (wnuka Stanisława Mąkoszy).

W latach 1939–1945, podobnie jak we wszystkich jednostkach OSP w całej Polsce, wolborska orkiestra zmuszona została zawiesić swoją działalność. Niektórzy jej członkowie zostali wywiezieni na roboty przymusowe do Rzeszy, a większość instrumentów przejęli Niemcy. Tylko nieliczne udało się ukryć. Mimo dotkliwych strat, po wojnie zaskakująco szybko reaktywowano zespół, do czego wymiernie przyczynili się przedwojenny organista Stefan Kolasiński i Edmund Węgrzynowski. Następnie batutę nad orkiestrą przejął Ignacy Skupiński, kapitan w stanie spoczynku, kompozytor i nauczyciel miejscowego gimnazjum. Pod jego kierownictwem orkiestra przeżyła swój renesans. Strażacy często koncertowali, tak na terenie Wolborza, jak również w powiecie piotrkowskim i województwie łódzkim. Niestety, tę dobrą passę w 1952 r. przerwała śmierć dyrygenta. Kierownictwo nad orkiestrą przejął Jan Lisman, którego droga kariery wiodła przez orkiestry wojskowe XXV Piotrkowskiego Pułku Piechoty. Orkiestra energicznego kapelmistrza grała na wszystkich lokalnych uroczystościach, uczestnicząc też z sukcesami w konkursach organizowanych przez Zarząd Okręgu Ochotniczych Straży Pożarnych w Łodzi i Zjednoczenie Polskich Zespołów Śpiewaczych. Jak donosi Zygmunt Goliat, w 1960 r. wolborska orkiestra zajęła tam I miejsce, wygrywając telewizor. Może dziś to banał, ale 58 lat temu, kiedy dopiero siedem lat wcześniej (w 1953 r.) wystartował program 1TVP, a za 10 lat (w 1970) miała ruszyć „dwójka”, telewizor był prawdziwym i drogim rarytasem.

W 1970 r. Lisman zorganizował zespół młodzieżowy. Zachowały się zdjęcia kapelmistrza ze swoją orkiestrą, w której skład weszło 23 uczniów, głównie wolborskiej podstawówki. Wkrótce jej próby zostały przeniesione do wybudowanego na początku lat 70. Gminnego Ośrodka Kultury, a instytucja przejęła finansowanie działalności orkiestry. Nic nie wskazywało na to, że historyczna sinusoida ponownie zdołuje, i to w tak tragiczny a zarazem symboliczny sposób. Podczas przeglądu orkiestr dętych Polski południowej w 1978 r. w Wieliczce, zmarł nagle Jan Lisman. Nadto o kilku członków orkiestry upomniała się armia.

W roku nowej nadziei – powstania Solidarności (1980) – na czele zespołu stanął dzisiejszy jej kapelmistrz Piotr Grzegorz Kopański, a dwa lata później nauczyciel Henryk Dłubak. I znów – podobnie ja to już bywało w przeszłości – orkiestra zabłysła, tym razem w Tomaszowie Maz., w kategorii zespołów młodzieżowych. Najwyraźniej jednak pośród rozlicznych kryzysów końca PRL-u, choć pewnie niezależnie od ówczesnej sytuacji społeczno-gospodarczej, wystąpił problem z instrumentami. Te zawsze były towarem deficytowym, bo drogim. Szczęśliwie w 1988 r. miejscowy Zespół Szkół Mechanizacji Rolnictwa przekazał wolborskiej straży instrumenty rozwiązanego zespołu. Również w szkołach kończyła się pewna epoka.

U progu III Rzeczpospolitej, formalnie od 1991 r., kapelmistrzem ponownie został Piotr Grzegorz Kopański, „wychowanek orkiestry wolborskiej i Garnizonowej Orkiestry Wojskowej w Radomiu”, który doświadczenie zdobywał także w bendach piotrkowskich działających przy „Piomie”, a później tamtejszym Miejskim Ośrodku Kultury. Jest jednym z najdłużej kierujących wolborską orkiestrą OSP. Na przestrzeni przeszło ćwierćwiecza zespół pod jego batutą odniósł dziesiątki sukcesów w różnej skali, na których wyliczanie nie ma tu miejsca. Wystarczy nadmienić, że tylko w latach 90. kapelmistrz zorganizował konną orkiestrę dętą przy Stadzie Ogierów w Bogusławicach, a także sekcję grających dziewcząt przy OSP w Wolborzu, która w zmiennym składzie działa do dziś. Od dwóch lat, w ramach kierowanej przez siebie orkiestry, prowadzi big band „Tembr”, grający muzykę lat 20. i 30. (m.in. standardy jazzowe). Próby bendu odbywają się w domu kapelmistrza. Grający, podobnie jak członkowie orkiestry OSP, którzy ćwiczą w remizie, w większości przynoszą swoje instrumenty, bo strażackie nadają się na złom. Przez ostatnie lata, jedna z najbogatszych gmin w powiecie piotrkowskim, nie potrafiła bowiem wygospodarować kilku tysięcy złotych na remont instrumentów swojej OSP. Na przeszkodzie stały ponoć względy proceduralne, które nie pozwalały dotować orkiestry. Sprawdziłem. Okazało się, że gmina mogła „sfinansować lub dofinansować działalność orkiestry dętej przy OSP w formie dotacji celowej udzielanej dla jednostki (…) na działalność kulturalną na podstawie art. 221 ustawy o finansach publicznych oraz w trybie z art. 13-19a ustawy o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie”. Jak się dowiedziałem, konieczna byłaby tylko zmiana statutu OSP, co z łatwością można byłoby zrobić. Tymczasem gmina planuje przejąć orkiestrę, podporządkowując ją Wolborskiemu Centrum Kultury. Czy jest to krok w dobrą stronę? Już wkrótce się przekonamy.

Komentarzy: 0

Twój adres nie zostanie nigdzie opublikowany. Wymagane pola są zaznaczone gwiazdką *