Sytuacja w lasach Nadleśnictwa Józefów jest poważna. Do walki z żywiołem rzucono specjalistyczny sprzęt, w tym samolot gaśniczy Dromader M18, który na co dzień stacjonuje na lotnisku w Piotrkowie Trybunalskim. Strażacy i piloci pracują w ekstremalnych warunkach, a nad całą akcją unosi się cień wczorajszej tragedii. Jak zapewniają władze lotniska w Piotrkowie, nasz pilot jest bezpieczny.
Ogień pojawił się na terenie Nadleśnictwa Józefów na Lubelszczyźnie i błyskawicznie zaczął się rozprzestrzeniać. Sucha ściółka i porywisty wiatr sprawiły, że pożar objął już obszar blisko 250 hektarów lasu. W akcji bierze udział kilkadziesiąt jednostek straży pożarnej, zarówno z Państwowej, jak i Ochotniczej Straży Pożarnej.
Wsparcie z piotrkowskiego nieba
Do pomocy wezwano samolot Dromader M18. Maszyna ta, przyleciała prosto z lotniska w Piotrkowie Trybunalskim. Samoloty te są niezastąpione w takich sytuacjach – potrafią jednorazowo zrzucić na płonący las nawet dwie tony wody.
– W przypadku takich dużych pożarów lasu, a płonie tam ponad 250 hektarów, do takiej akcji gaszenia ściągane są samoloty gaśnicze z różnych lokalizacji w Polsce. Do akcji w powiecie biłgorajskim na Lubelszczyźnie, zadysponowany został nasz piotrkowski Dromader. Pilot poleciał samolotem gaśniczym wczoraj, aby brać udział w akcji gaszenia tego wielkiego pożaru
– mówi w rozmowie z nami Marcin Pampuch, dyrektor Aeroklubu Ziemi Piotrkowskiej.



Wczoraj podczas akcji gaszenia ognia, doszło do katastrofy – inny samolot gaśniczy, na co dzień stacjonujący w Warszawie, rozbił się podczas wykonywania zadania, a pilot zginął na miejscu.









Polecamy