KulturaPiotrków TrybunalskiWażne wiadomościWydarzenia

Piotrkowskie kioski

Na dobre rozpowszechniły się w Piotrkowie, podobnie jak w całej Polsce, w okresie PRL-u. Właściwie stały się częścią miejskiego krajobrazu. Były obecne niemal na każdej ulicy. Na niektórych stało ich nawet po kilka. Dziś w mieście jest ich niewiele, właściwie wszystkie można zliczyć na palcach obu rąk. W większości stoją puste lub są w prywatnych rękach. W dobie prasy internetowej, zakupów online i biletów w aplikacjach są ostatnimi reliktami przypominającymi o czasach, gdy pierwsze kroki po wyjściu z domu kierowało się właśnie do nich – po gazetę, papierosy czy bilety MZK.

Urodzonym po 1989 roku trudno uwierzyć, że ich dziadkowie czy rodzice chcąc kupić ulubioną gazetę musieli swoje odstać w kolejce pod kioskiem i mieć w dodatku specjalną teczkę, do której, kioskarka ją odłożyła. A i to ostatnie nie gwarantowało im sukcesu. Zwłaszcza wydania gazet z przedrukami plakatów zagranicznych gwiazd, takie jak „Zarzewie”, „Świat Młodych”, „Przegląd Młodych” czy „Dziennik Ludowy”, nie mówiąc już o oryginalnych wydaniach niemieckiego „Bravo”, były swoistymi rarytasami, które ówczesny monopolista w kolportażu prasy „Ruch” rzucał po jednym bądź dwa egzemplarze na kiosk. I kto nie miał tak zwanych chodów u pani z kiosku ten zwykle obywał się smakiem. Kioski – niby niewielkie pawilony handlowe, zwane też fachowo punktami szybkiego reagowania, a jednak w czasach PRL-u były miejscem interakcji człowieka z drugim człowiekiem, spontanicznej społecznej bliskości i przełamywały monotonię szarych ulic. Aleksandra Suława, historyczka sztuki napisała o nich na łamach „Spotkań z zabytkami”, że były też miejscem ratunku dla zapominalskich, zakątkiem obfitości dla dzieci i lekarstwem na nudę dla stojących na przystanku. Nie trudno się zgodzić z tymi słowami. Wszak w kioskach oprócz prasy można było kupić zarówno bilety komunikacji miejskiej, kosmetyki, drobne produkty pasmanteryjne, podstawowe przybory szkolne, zabawki, czy papierosy. A jak kioski wyglądały i zmieniały się na przestrzeni dekad w Piotrkowie?

Funkcjonalistyczny kubik z elementami moderny

Kioski zaliczane do małej architektury najbardziej rozpowszechniły się w Piotrkowie, podobnie jak i w całej Polsce, w okresie PRL-u. Pod koniec lat 80. funkcjonowało ich w mieście około 100. Były obecne niemal na każdej ulicy, a na niektórych stało ich nawet po kilka. Ponieważ sprzedawano w nich, jak już wspomnieliśmy bilety komunikacji miejskiej, w dużej mierze zlokalizowane były obok przystanków autobusowych. Do pamiętnej tzw. ustawy Wilczka z 23 grudnia 1988 roku (ustawa o działalności gospodarczej), która liberalizowała handel i usługi, wszystkie były własnością i pod zarządem ww. ówczesnego monopolisty w kolportażu prasy, czyli przedsiębiorstwa „Ruch” (od 1973 znanego jako Robotnicza Spółdzielnia Wydawnicza „Książka-Prasa-Ruch”, a wcześniej m.in. jako Zjednoczenie Przedsiębiorstw Upowszechniania Prasy i Książki oraz Państwowe Przedsiębiorstwo Kolportażu „Ruch”). Pod względem konstrukcji i stylu wśród kiosków przeważała forma czworoboku o powierzchni 2 m. kw. z płaskim dachem i częściowo przeszklonymi ścianami, z zamontowanym na froncie trójdzielnym oknem z przesuwaną bądź otwieraną szybką w środkowym pasie, służącą do wydawania towaru i odbioru pieniędzy. Dopełnieniem całości była niewielka lada pozwalająca klientowi na odbiór i spakowanie zakupów. Był więc to funkcjonalistyczny kubik nawiązujący rozwiązaniem architektonicznym do czterech z pięciu głównych zasad modernizmu – lekka konstrukcja, płaski dach, szklane ściany oraz otwarta przestrzeń wewnątrz, choć zdarzały się obiekty, w których wydzielono ścianką zaplecze. Oczywiście na przestrzeni dekad kioskowy kubik ewoluował w wyglądzie. Podobnie, jak i materiały, z których go wykonywano – od drewna, po aluminium i laminaty. Pod koniec lat 40. i jeszcze w 50. na ulicach Piotrkowa spotkać można było raczej przedwojenne pozostałości dekoracyjnych pawilonów drewnianych, pomalowanych na kolor jasnoszary z niebieskimi dodatkami. Od 1955 roku nastąpiła typizacja projektów i opracowany dla Warszawy model kiosku PB-43 wszedł do powszechnego użytku w całym kraju. Z czasem stał się jednym z najpopularniejszych i najdłużej wykorzystywanych. W projekcie tym wyraźnie zaznaczony był dach i przeszklona część witrynowa – wychodziła poza obręb dolnej partii konstrukcji, przypominającej cokół, która dodatkowo olistowana była pionowymi deskami. Pod okapem ów model kiosku posiadał podświetlany, szklany szyld z napisem RUCH w kolorze czerwonym. Krawędź dachu posiadała poziome listowanie, a nad i pod szklanymi witrynami zamontowano prowadnice dla okiennic. Podobno niektóre z kiosków z tego modelu były wyposażone w blaszane kominki. Dekadę później na piotrkowskich ulicach zadebiutował model kiosku bardziej nowoczesny, w stylu nawiązujący do modernizmu, o kształcie bardziej obłym, ze spadzistym dachem oraz ze zdecydowanie większymi przeszkleniami, podzielonymi ciemnymi ramkami. Z kolei od przełomu lat 70. i 80. wśród piotrkowskich kiosków zaczął dominować model, w którym górna cześć była już całkowicie przeszkolona, pojawiły się również pierwsze czworoboki wykonane z blachy i aluminium, pomalowane na zielono i żółto.

K67 i space age

Początek lat 90. i w ogóle pierwsze lata po ustrojowej transformacji zaowocowały w Piotrkowie w kwestii kiosków, jak i zresztą w całym kraju, wysypem słynnych modeli K67, czyli tzw. jugokiosków. Futurystyczne w formie, wykonane z kolorowych laminatów (przeważał jednak kolor czerwony) o konstrukcji krzyżowej, monolityczne bądź modułowe budki na dobre rozgościły się na ulicach naszego miasta. Jako pierwsze zaczął stawiać je oczywiście „Ruch”, zamieniając swoje dotychczasowe drewniano-aluminiowe konstrukcje na te nawiązujące do wzornictwa „space age”. Pierwszy K67 w Piotrkowie stanął przy wieży ciśnień u zbiegu ulic Słowackiego z dzisiejszą ulicą P.O.W., zastępując zainstalowany tam kiosk, oklejony jeszcze szyldami Trybuny Ludu i Tygodnika Piotrkowskiego. Tu kilka słów wyjaśnienia – owe K67 to nic innego jak projekt architekta z Lublany Sašy Janeza Mächtinga opracowany w 1967 roku. Warto jeszcze wspomnieć, że oryginalne K67 były dość drogie. Na początku lat 90. taki kiosk kosztował około 9 tys. dolarów, w związku z tym zaczęto je dość szybko zastępować podobnym, rodzimym wyrobem „Kami” z Aleksandrowa Łódzkiego. Kosztowały o połowę mniej, a i oferowały więcej rozwiązań pod względem łączenia modułowego (tzw. system komplementacji). „Kami”, projekt autorstwa Aleksandra Kawińskiego, w wersji połączonej z przystankiem w Piotrkowie stanęły przy głównej ulicy miasta na osiedlu Słowackiego. Choć były podobne do dzieła Mächtinga to odróżniały się od niego m.in. ściętymi, a nie zaokrąglonymi elementami narożników.

Nie tylko samodzielny obiekt

Wspominając piotrkowskie kioski warto jeszcze dodać dla uzupełnienia, że nie wszystkie z tych punktów szybkiej sprzedaży detalicznej miały swój kubik. Działały w mieście kioski zlokalizowane w specjalnie na ten cel zaadaptowanych pomieszczeniach, jak chociażby ten przy dworcu autobusowym, punkt w arkadzie kamienicy u zbiegu ulic Sienkiewicza i Narutowicza czy w tzw. blaszaku przy ul. Belzackiej.

Koniec epoki

Koniec kiosków nie nastąpił od razu, choć oczywiście graniczną datą jest grudzień 2024, kiedy to Orlen, który w 2020 przejął przedsiębiorstwo „Ruch”, postanowił zlikwidować całkowicie sieć tych punktów handlu detalicznego. Symboliczna śmierć kiosków następowała powoli, ale systematycznie, odkąd Internet stał się powszechnie dostępny, a wirtualny świat, jaki zaoferował, zaczął rosnąć w siłę. W dobie prasy internetowej, zakupów online i biletów w aplikacjach oraz salonów prasowych w wielkich galeriach handlowych sens istnienia kiosków z ekonomicznego punktu widzenia stawał się coraz mniej opłacalny. Na zakończenie dodajmy jeszcze tylko, że piotrkowski oddział przedsiębiorstwa „Ruch” mieścił się przy ul. 1 Maja 24.

A jak Wy drodzy Czytelnicy wspominacie piotrkowskie kioski? Mieliście swój ulubiony? A może też dręczyły Was pytania w stylu: gdzie robi siku pani z kiosku?

Tekst: Agnieszka Szóstek

Foto: Agnieszka Szóstek, Jarosław Krak, archiwum rodziny Gnypów, Jerzy Gnyp, Janusz Dybkowski (digitalizacja Marcin Kołodziejczyk), I. Płażewski (digitalizacja Marcin Kołodziejczyk), Z. Jarzyński.

Materiały:

  1. Spotkania z zabytkami 1/2026
  2. https://mmczarnecki.pl/jugokioski-i-batyskafy-przewodnik-po-kioskach/ dostęp na dzień 23.04.2026
  3. Zupagrafika „Kiosk. The Last Modernist Booths Across Central and Eastern Europe”, Poznań 2024
  4. Album „Piotrków Trybunalski 1217-1967”, Łódź 1967.
  5. Kwerenda własna
5 3 głosy
Oceń temat artykułu
Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów

Polecamy

Back to top button

Ej! Odblokuj nas :)

Wykryliśmy, że używasz wtyczki typu AdBlock i blokujesz nasze reklamy. Prosimy, odblokuj nas!
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x