Piotrków TrybunalskiWażne wiadomościWydarzenia

Piotrkowianka od Wajdy – Elżbieta Kozłowska

Trwa Rok Andrzeja Wajdy. Instytucje kulturalne prześcigają się w realizacji projektów i ofert związanych z postacią tego wybitnego i znanego na całym świecie reżysera. Organizowane są pokazy jego filmów, oprowadzania kuratorskie po wystawach mu poświęconych czy wytyczane trasy turystyczne poświęcone mu samemu bądź podążające śladami jego twórczości. Nasz portal postanowił nie być gorszy i przypomnieć postać Piotrkowianki, jedynej Piotrkowianki współpracującej z Mistrzem przy jego największych produkcjach, a w swoim rodzinnym mieście jakby zapomnianej. Mowa o Elżbiecie Kozłowskiej.

Choć w branży pracowała zaledwie 7 lat miała na swoim koncie udział w tak wielkich hitach polskiego kina jak: „Ziemia obiecana”, „Człowiek z marmuru”, „Smuga cienia” i „Człowiek z żelaza” Andrzeja Wajdy, „Ćma” Tomasza Zygadły czy serial „Jan Serce” Radosława Piwowarskiego. Z tym ostatnim się przyjaźniła, podobnie jak z Andrzejem Wajdą i jego żoną Krystyną Zachwatowicz. Należała zresztą do słynnego Zespołu X. Dobrze zapowiadającą się karierę Elżbiety Kozłowskiej jako kierownika produkcji i producenta przerwał tragiczny wypadek. 22 maja 1981 roku wraz z operatorem Witoldem Adamkiem spieszyła się na pierwszy pokaz „Człowieka z żelaza”. Mieli za sobą kilkanaście godzin pracy na planie w Krakowie i męczącą podróż do Wytwórni Filmów Fabularnych w Łodzi. W Jankach pod Warszawą ich auto wypadło z drogi. Elżbieta zginęła na miejscu… W dniu jej pogrzebu na Starym Cmentarzu w Piotrkowie Janusz Zaorski, znany reżyser, powiedział że w tym smutnym dla polskiej kinematografii dniu wszystkie kamery w Polsce przerwały swą pracę. Dla tych, którzy ją znali na zawsze pozostała długowłosą, śliczną dziewczyną od Wajdy.

2. Elżbieta Kozłowska (1949-1981). Fot. archiwum Ewy Kamińskiej.

Piotrkowskie fascynacje X Muzą

Elżbieta Kozłowska przyszła na świat 5 kwietnia 1949 roku. Choć miało to miejsce w Wolborzu dzieciństwo i młodość spędziła w Piotrkowie. Wraz z rodzicami i młodszą siostrą Ewą mieszkała w jednej z zabytkowych kamienic przy ul. Dąbrowskiego. Elżbieta była absolwentką II Liceum Ogólnokształcącego im. Marii Skłodowskiej-Curie w Piotrkowie. Jak wspominała na łamach książki „Piotrków filmowy” jej siostra Ewa Kamińska „(…) kino i film fascynowały ją niemal od zawsze. To był efekt jej zainteresowań szeroko pojętą kultur. Sądzę, że chodziło jej to po głowie już gdzieś od dzieciństwa. Zresztą w domu wszyscy byliśmy przekonani, że Elżbieta wybierze coś związanego z filmem. Inna dziedzina sztuki nie wchodziła w grę, bo jeśli chodzi o muzykę, to wiadomo trzeba zacząć ją „uprawiać” już w dzieciństwie, do plastyki też trzeba mieć odpowiednie zdolności. Z kolei aktorstwo nigdy nie było w sferze jej zainteresowań. Natomiast film jako taki w ogóle ją fascynował. Chciała zobaczyć jak to wygląda od tej drugiej strony. Jednak nie podpatrywała często goszczących w latach 60. ekip realizujących filmy w Piotrkowie. Elżbieta raczej była maniaczką filmu. Chodzącą regularnie do kina. Z kolei jak już była na studiach uczestniczyła w Konfrontacjach Filmowych, znanej w tamtych czasach w Polsce imprezie filmowej. Tam miała dostęp do kina światowego, do tych najlepszych filmów Oskarowych czy z Festiwalu w Cannes.”. Zanim jednak przyszła współpracownica Andrzeja Wajdy stanęła na planie filmowym, w 1971 roku ukończyła studia na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Łódzkiego. „Nasi rodzice nigdy nie zabraniali nam w rozwijaniu swoich pasji, niemniej wychodzili z założenia, że porządne wykształcenie to podstawa, dlatego też Ela najpierw skończyła studia magisterskie, a dopiero później zajęła się realizacją swoich marzeń” – wspominała swego czasu cytowana ww. Ewa Kamińska. Pomocne w tej kwestii okazały się studia podyplomowe na słynnej Łódzkiej Filmówce. W 1973 Elżbieta Kozłowska została absolwentką Wyższego Studium Zawodowego Organizacji Produkcji Filmowej i Telewizyjnej PWSFTiTV w Łodzi. Pierwszym filmem, w czołówce którego widnieje jej imię i nazwisko, jako osoby współodpowiedzialnej za współpracę produkcyjną, był obraz w reżyserii Krzysztofa Wojciechowskiego „Kochajmy się” z 1974 roku. W tym samym roku Elżbieta rozpoczęła współpracę z Andrzejem Wajdą.

3. Elżbieta Kozłowska na jednym z planów filmowych. Fot. archiwum Ewy Kamińskiej.

Wajda i Zespół X

Elżbieta Kozłowska była jedyną piotrkowiank1, która działała w legendarnym dla polskiego kina Zespole Filmowym X, który powstał w 1972 roku i do końca (w 1983) kierowany był przez samego Andrzeja Wajdę. Kozłowska jest jedyną przedstawicielką Piotrkowa, której udało się pracować z najsłynniejszym polskim reżyserem. Sam Zespół X uchodził za najbardziej twórczą, ale i niepokorną wobec ówczesnej władzy grupą filmowców. Andrzej Wajda był jego założycielem i kierownikiem artystycznym. Natomiast funkcję kierownika literackiego pełnił początkowo Konstanty Puzyna, a od 1973 roku Bolesław Michałek. Szefem produkcji była Barbara Pec-Ślesicka. W Zespole obok słynnych filmów Wajdy, tj. „Ziemia obiecana”, „Człowiek z marmuru”, „Bez znieczulenia”, czy „Człowiek z żelaza” powstały inne, równie głośne dzieła kinowe i telewizyjne, wówczas młodych i początkujących, a dziś uznanych i doświadczonych reżyserów, którzy skupili się wokół Mistrza. I tak np. Agnieszka Holland zrealizowała „Aktorów prowincjonalnych”, Feliks Falk „Wodzireja” i „Szansę”, a Janusz Kijowski „Kung-fu”. Są to filmy z końca lat 70. przez krytykę uznane za sztandarowe utwory tzw. kina moralnego niepokoju. Po podpisaniu w 1980 roku Porozumień Sierpniowych, w krótkotrwałym okresie liberalizacji życia politycznego i kulturalnego, w Zespole X powstał wstrząsający dramat Agnieszki Holland „Kobieta samotna” (zrealizowany dla telewizji) oraz znakomite obrazy antystalinowskie: „Był jazz” Feliksa Falka i „Wielki bieg” Jerzego Domaradzkiego (TV). Produkcjami sygnowanymi przez Zespół X były również głośne produkcje z początku lat 80., takie jak „Matka Królów” Janusza Zaorskiego, „Przesłuchanie” Ryszarda Bugajskiego oraz „Wierna rzeka” tomaszowianina Tadeusza Chmielewskiego (jednego z nielicznych w Zespole X reżyserów starszego pokolenia) nakręcona wg. opowiadania Stefana Żeromskiego. W dniu ogłoszenia stanu wojennego wymienione filmy znajdowały się w fazie produkcji. Owszem zostały ukończone, ale z uwagi na sytuację polityczną w kraju i poruszaną tematykę, na swoją premierę musiały poczekać kilka lat. „Nie wiem, jak Ela trafiła na Andrzeja Wajdę i Zespół X” – wspominała Ewa Kamińska. „Zawsze była bardzo ambitnym człowiekiem i celowała w to co najlepsze. Ponieważ w tamtych czasach Zespół Filmowy X zrzeszał znakomitych, młodych reżyserów pod opieką Maestro Andrzeja Wajdy, myślę, że robiła wszystko, by znaleźć się w tej ekipie. Ela była też człowiekiem, który zjednywał sobie ludzi. Jestem przekonana, że już w okresie studiów nawiązała pierwsze kontakty i z Wajdą i z jego ludźmi. Zresztą pamiętam, że nie myślała o pracy w żadnym innym zespole.”.

4. Człowiek z żelaza” A.Wajdy. MFF Cannes 1981, projekt Zdzisława (Otello) Horodeckiego. Fot. domena publiczna

Elżbieta Kozłowska współpracowała przy produkcji 17 tytułów zrealizowanych przez Zespół X. W czterech była odpowiedzialna za współpracę produkcyjną. Była wśród nich m.in. ww. „Ziemia obiecana” (zarówno wersja pełnometrażowa, jak i telewizyjna). „Rzeczywiście Elżbieta była odpowiedzialna po części za produkcję „Ziemi obiecanej” Andrzeja Wajdy” – potwierdza na łamach „Piotrkowa filmowego” Ewa Kamińska. „Co ciekawe wzięła nawet udział w tym filmie jako statystka. Zagrała krótkiej scenie, która została na ekranie.”.

W trzech filmach Kozłowska odpowiadała za organizację produkcji, było to m.in. w „Smudze cienia” Andrzeja Wajdy. W ośmiu tytułach znajdowała się w pionie II kierownictwa produkcji. Tak było w zrealizowanym częściowo w Piotrkowie serialu „Jan Serce” Radosława Piwowskiego. Pierwszym filmem, w którym piotrkowianka pełniła rolę samodzielnego kierownika produkcji był obraz Janusza Zorskiego „Dziecinne pytania” z 1981 roku z Gustawem Holoubkiem, Zbigniewem Zapasiewiczem, Andrzejem Sewerynem i Markiem Kondratem w rolach głównych. Premiera filmu odbyła się pół roku po śmierci Elżbiety. Jej ostatnim filmem były „Spokojne lata” Andrzeja Kotkowskiego. Była w nim już samodzielnym kierownikiem produkcji, a zdjęcia powstawały w Krakowie. W rolach głównych wystąpili Gabriela Kownacka, Krzysztof Wakuliński oraz Ewa Dałkowska. Premiera filmu miała miejsce blisko półtora roku po śmierci Kozłowskiej.

5. Andrzej Wajda na planie Ziemi obiecanej. 1974. Fot. domena publiczna

Pamiętam jak kręciła „Człowieka z marmuru” i „Człowieka z żelaza” z Wajdą oraz” Ćmę” Zygadły, filmy które potem mocno zaistniały w polskim kinie. Odwiedziłam ją nawet na planie filmowym. Dla mnie to był szok. Wrzało tam jak w tyglu. Masa ludzi, każdy za coś innego odpowiedzialny, każdy coś innego robi, a w środku tego wszystkiego kamera, reżyser, operator i kilku aktorów. Patrząc na to wszystko z boku można było odnieść wrażenie potężnego chaosu. Ale Ela świetnie się w tym odnajdywała. Spinała terminy aktorów, układała grafiki, organizowała rekwizyty… itp. To było jej życie” – wspominała jej młodsza siostra. Podobne wspomnienie o tragicznie zmarłej zachował jej szwagier, znany piotrkowski bard i aktor Krzysztof Kamiński (1951-2023). „Goniła z planu na plan. Oddychała tą atmosferą. Tak bardzo się angażowała w to, co robiła, że ktoś ze świata naszego rodzimego filmu, nie pamiętam dokładnie kto, powiedział jej, że ta praca, że film ją zabije. Jak się później okazało były to strasznie prorocze słowa.”.

22 maja 1981

Elżbieta Kozłowska zginęła w wypadku samochodowym 22 maja 1981 roku. Wraz z operatorem Witoldem Adamkiem jechała samochodem, który on prowadził. Wieźli nakręcony materiał filmowy z Krakowa z planu filmu „Spokojne lata” do Łodzi, do Wytwórni Filmów Fabularnych. „Stamtąd wyruszyli w dalszą drogę do Warszawy, na pokaz przedpremierowy „Człowieka z żelaza”, przy realizacji którego Ela też pracowała. Z pewnością mieli za sobą ciężki dzień. Najpierw praca na planie potem podróż. Pod Jankami pod Warszawą doszło do wypadku. Nie wiemy czy auto wpadło w poślizg czy też kierowca, zmęczony, na chwilę przysnął. Wypadli z drogi i uderzyli w drzewo. Elżbieta zginęła na miejscu” – mówiła Ewa Kamińska w rozmowie z autorką „Piotrkowa filmowego”. „Nie mieliśmy żalu do Witolda. To był po prostu wypadek. Było nam przykro, z pewnością był to dla nas, rodziny ogromny szok, niemniej nie przypominam sobie by ktokolwiek z nas robił mu jakieś wymówki. Dla niego to też była wielka tragedia. Pamiętam, że długo potem dochodził do siebie.”.

6. Ziemia Obiecana, kadry z filmu. OFF Plus Camera 2012. Fot. Piotr Drabik

Elżbieta Kozłowska została pochowana w rodzinnym mieście, na Starym Cmentarzu. Co zadziwiające w żadnym z ówczesnych lokalnych tytułów prasowych nie ukazała się żadna, choćby najmniejsza wzmianka o jej pogrzebie. „Z pogrzebu Eli w pamięci pozostał mi obraz wielu znanych filmowców, którzy przyjechali ją pożegnać i słowa Janusza Zaorskiego, który stojąc nad jej trumną powiedział, że tego dnia w całym kraju wszystkie kamery na wszystkich planach filmowych zatrzymały swą pracę, że dziś nikt nie kręci nigdzie żadnego filmu” – wspominał cytowany wcześniej Krzysztof Kamiński.

Należy jeszcze wspomnieć, że niespełna dwa lata po śmierci Elżbiety Kozłowskiej przestał istnieć Zespół X. Skrystalizowane oblicze ideowe Zespołu – w większości filmów politycznych krytykującego brak demokracji; dalej: autorytet, jakim cieszył się wśród młodych filmowców Andrzej Wajda, któremu udało się wytworzyć w Zespole atmosferę koleżeństwa i współpracy; wreszcie: gremialne wstąpienie członków Zespołu do pierwszej Solidarności (tej z 1980 roku) – wszystko to drażniło władze PRL. Nie potrafiły one również pogodzić się z faktem, że dzięki talentom organizacyjnym Wajdy i Pec-Ślesickiej, filmy produkowane przez Zespół kosztowały niewiele, a cieszyły się dużym powodzeniem. Podczas stanu wojennego, w 1983 roku Zespół rozwiązano decyzją polityczną, karząc go w ten sposób za poparcie, jakiego udzielił Solidarności. Pretekstem do rozwiązania stał się ww. film Ryszarda Bugajskiego „Przesłuchanie”.

7. Scena z serialu Jan Serce kręconego w Piotrkowie na pl. Niepodległości. Kadr z serialu w reż. R. Piwowarskiego.

Od śmierci piotrkowianki Elżbiety Kozłowskiej minie w maju 45 lat, od śmierci Andrzeja Wajdy w październiku dziesięć. Po Mistrzu pozostały filmy, które mają swoje niekwestionowane miejsce w światowej kinematografii. Cieszy to, że udział w powstaniu części z nich miała piotrkowianka. Szkoda tylko, że w Piotrkowie pamięć o niej okazała się tak ulotna…

Tekst: Agnieszka Szóstek

Foto: zbiory Ewy Kamińskiej, Piotr Drabik, domena publiczna.

Materiały:

  1. A. Warchulińska „Piotrków filmowy”, Piotrków Trybunalski 2011
  2. Kwerenda własna
0 0 głosy
Oceń temat artykułu
reklama
reklama
Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze

Polecamy

Back to top button

Ej! Odblokuj nas :)

Wykryliśmy, że używasz wtyczki typu AdBlock i blokujesz nasze reklamy. Prosimy, odblokuj nas!
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x