Spłonął kultowy bar „Victoria” na Polance

Views: 1573

Do pożaru doszło dzisiaj (28.02) kilka minut po północy na terenie Ośrodku Sportu i Rekreacji „Victoria”. Spaleniu uległ drewniany budynek baru. Na miejscu działało 7 zastępów straży pożarnej z Piotrkowa, Przygłowa, Sulejowa i Krzewin – informuje serwis osp.przyglow.net

Po przyjeździe na miejsce zdarzenia, pożarem objęty był cały budynek restauracyjno-gastronomiczny. Strażacy musieli zlokalizować i usunąć z niego butle z gazem propan – butan. W budynku na szczęście nikt nie przebywał. Działania były bardzo utrudnione ze względu na niską temperaturę oraz porę nocną. Akcję zakończono około godziny 3:00.

Komentarzy: 5

Twój adres nie zostanie nigdzie opublikowany. Wymagane pola są zaznaczone gwiazdką *

  1. Pomieszanie z poplątaniem. Kultowy bar „Victoria” na Polance, choć w opłakanym stanie, stoi w najlepsze. I lokal ten nie jest z drewna! Owszem, spłonął, ale bar tzw. grzybek, którego nikt nigdy nie nazwałby kultowym. Nieczynna już od jakiegoś czasu zwykła smażalnia w drewnianej budzie z piwskiem. Tekst – Himalaje nierzetelności.

    1. Szanowny Panie,

      Odpowiadając na Pana zarzut, spieszę wyjaśnić, że nie mogę zgodzić się z tezami zawartymi w Pana poście. Według słownika PWN, słowo „kultowy” oznacza „popularny w jakiejś grupie społecznej”.( https://sjp.pwn.pl/slowniki/kultowy.html ) Bar „Victoria” niewątpliwie był popularny (i to bardzo!), czyli jednak był kultowy. Nazwa „grzybek”, o której Pan pisze, to jedynie zwyczajowa nazwa tego miejsca, a „Victoria” to nazwa własna. Pokazuje to szyld nad wejściem do lokalu -> https://goo.gl/maps/mUsQ3L2e5z62
      Miejsce, o którym Pan pisze, to zapewne RESTAURACJA a nie bar, więc zarzut o Himalajach nierzetelności jest krzywdzący.

      Restauracja to faktycznie miejsce wyjątkowe, w której były takie imprezy, że zapewne słyszeli je lokatorzy wszystkich domków na Polance, ale tego Panu chyba pisać nie muszę, bo jako rdzenny „sulejowiok” pewnie Pan o tym wie.

      Życzę miłego dnia
      Jarosław Krak

    2. Restauracja, o której Pan pisze owszem stoi choć rzeczywiście w opłakanym stanie, nieczynna od wielu lat, a na dodatek nawet nie spłonęła. I to jest chyba powód główny dla którego nie jest ona tematem reportażu. Bar, a w praktyce restauracja stojący na polance nosił również nazwę Victoria (o czym ktoś już tu wspomniał). Jednak dla mnie najważniejszą cechą tego przybytku była ciepła, niezobowiązująca, swojska atmosfera (przynajmniej za dnia kiedy ja tam bywałem) tego miejsca pilnowanego przez wiekowego czworonoga o poważnej minie, zlokalizowanego pośród przepięknych sosen, które na szczęście ocalały.
      Bar był też dla mnie bazą logistyczną, jak to się dzisiaj modnie nazywa, w wyprawach pieszych i kajakowych po rozlewisku Luciąży i Pilicy. Można tam było zawsze wrzucić coś na ruszta. Teraz wszelkie wyprawy w te okolice z powodów gastronomicznych stoją pod znakiem zapytania. I to jak dla mnie była ta cecha kultowości, którą niekoniecznie podzielać muszą miejscowi bywalcy ceniąc sobie to miejsce zapewne z innych powodów.
      Nie ważne jak się co nazywa, ważne są powody dla których chce się tam bywać, a co do rzetelności dziennikarskiej to nie mam żadnych zastrzeżeń lub uwag.
      Czy ktoś wie co będzie się w tym miejscu działo po pożarze ? Czy to już koniec gastronomii na Polance ?
      Pozdrawiam wszystkich bywalców tego miejsca.
      Łodzianin z jamnikiem