Piotrków TrybunalskiWydarzenia

Ry(d)zykowny interes

Z każdym nowym sezonem grzewczym powracają pytania o przyszłość piotrkowskiego ciepłownictwa. A być może rozwiązanie jest prostsze niż się wydaje. Dał nam przykład ojciec dyrektor, jak budować mamy…

Nie trzeba przytaczać żadnych wyliczeń, ile kosztuje w Polsce wielomiesięczne ogrzewanie, bo każdy aż nadto dobrze wie, ile płaci i jaki procent domowego budżetu te wydatki pochłaniają. Pozyskując energię cieplną wyłącznie w tradycyjny sposób, czyli spalając węgiel, możemy być narażeni na podwyżki jej cen nie tylko z przyczyny wrastających kosztów wydobycia coraz trudniej dostępnych złóż, czy też spekulacji rynkowych. Polska jest w grupie 141 państw, które podpisały i ratyfikowały protokół z Kioto (traktat wszedł w życie 16 lutego 2005 r.). Zobowiązuje on sygnatariuszy do obniżenia emisji gazów szklarniowych generujących efekt cieplarniany. Łatwo więc przewidzieć, w jakim kierunku będzie zmierzać światowa energetyka (choć bez USA i Chin), a za nią energetyka Unii Europejskiej, która chce ograniczać trucicieli dotkliwymi karami finansowymi.

Plany i koszty

Według analiz geologicznych Polska posiada największe w Europie zasoby energii geotermalnej, które występują pod 80 proc. powierzchni kraju. Szczególnie na obszarach rozciągających się szerokim pasem od Szczecina do Rzeszowa. Oczywiście stopień geotermiczny, czyli temperatura jaką można uzyskać z tysiąca metrów, nie jest jednakowy dla całego tego obszaru. Jednak według mapy rozkładu temperatur i punktu pomiarowego 1949 IG – 1 Piotrków Tryb., można określić stopień geotermiczny dla miasta i okolic, który wynosi 1°C z 33 m. W 2013 r. prof. Ryszard Henryk Kozłowski z Politechniki Krakowskiej ocenił, że to dużo, a inwestycja taka w Piotrkowie byłaby jak najbardziej opłacalna.

Energię drzemiącą w głębi ziemi w naszym regionie można wykorzystać do uruchomienia wysokowydajnej elektrowni geotermalnej, a parę do ogrzania wszystkich posesji Piotrkowa, natomiast wodę schłodzoną do wytwarzania niskich temperatur w instalacjach chłodniczych. Podając wodę ze zmodernizowanej oczyszczalni ścieków do otworu zatłaczającego o głębokości 3000 m, uzyskamy z tego otworu wodę o temp. 95°–100°C, a z głębokości 4000 m 130°–135°C. Uwzględniając duży koszt wywiercenia 1000 m (ok. 3–4 mln zł), należy rozpatrywać wartość temperaturową z głębokości 3000 m (9–12 mln zł). Można jednak wykorzystać również podgrzaną wodę powrotną i ewentualnie tą z ujęcia w Uszczynie, podniosą one bowiem stopień cieplny ogólnie zatłaczanej wody, a zatem uzyskamy wyższą temperaturę wody z otworów produkcyjnych. Proponowana instalacja geotermalna musi się składać z trzech otworów o głębokości 3000 m (koszt jednego: 27–36 mln zł), w skład których będą wchodziły dwa otwory boczne zatłaczające i jeden środkowy, produkcyjny. Do uruchomienia elektrowni geotermalnej niezbędne będą trzy grupy otworów geotermalnych (tercety), po jednym tercecie dla turbiny.

Nie wchodząc w dalsze skomplikowane kwestie techniczne przedsięwzięcia, w sumie szacuje się je na ok. 100 mln zł. Wbrew pozorom, relatywnie to nie dużo. Nie można bowiem zapominać, że w każdym sezonie grzewczym Piotrków wydaje na ogrzewanie ok. 50 mln zł. Rachunek jest zatem prosty. Poza tym, czy miasto ma bardziej sensowną alternatywę?

Kilka lat temu lokalna telewizja NTL wyemitowała ciekawy materiał autorstwa Katarzyny Zajdy i Moniki Cisowskiej, dotyczący problemu unijnych ograniczeń emisji dwutlenku węgla, który w końcu dotknie także piotrkowską ciepłownię, grożąc jej zamknięciem najpóźniej w 2023 r. Jednym z rozwiązań mających uchronić miasto przed tą mroczną perspektywą miała być budowa 27-kilometrowej rury ciepłowniczej z elektrociepłowni bełchatowskiej. Pomysł ten opiniował wówczas przedstawiciel Politechniki Warszawskiej, prof. Krzysztof Wojdyga, wskazując na plusy i minusy przedsięwzięcia. Do pozytywów Wojdyga zaliczył niższe koszty całkowite o 80 mln zł, ale w przeciągu 14 lat. Do negatywów brak dywersyfikacji i uzależnienie od jednego dostawcy.

Budowa rury tylko pozornie rozwiązywałaby problem. Pomijając koszt samej jej budowy, w który przecież trzeba wliczyć wykup terenów pod inwestycję, co z pewnością pochłonęłoby lwią część wydatków, musimy pamiętać, że elektrownia w Bełchatowie także zasilana jest węglem i jak przewidują prognozy będzie funkcjonować jeszcze tylko przez niespełna 30 lat. To myślenie krótkowzroczne. Poza tym, aby uzyskać efektywną temperaturę transportowanej wody u piotrkowskiego odbiorcy, trzeba uwzględnić straty ciepła na tak długim odcinku (bo jakieś z pewnością będą i wątpię, że tylko na poziomie 3 proc., jak szacują optymiści), a tym samym zużyć więcej energii na jej podgrzanie w bełchatowskiej elektrociepłowni. Piotrkowski odbiorca płaciliby zatem proporcjonalnie więcej aniżeli bełchatowski. Jednak w 2013 roku, o czym informował Tydzień Trybunalski piórem red. Janusza Kaczmarka, władze miasta, przedstawiciele Miejskiego Zakładu Gospodarki Komunalnej i PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna SA podpisali porozumienie w sprawie analizy modernizacji systemu ciepłowniczego w mieście na zasadzie budowy rury z Bełchatowa.

Innymi alternatywnymi rozwiązaniami, które pojawiły się w przytoczonym reportażu, miały być: dostosowanie piotrkowskiej ciepłowni do wymagań IED (w sprawie emisji zanieczyszczeń przemysłowych), koszt 458 mln zł, jej modernizacja (442 mln zł), modernizacja w połączeniu z kogeneracją (czyli przerobieniem ciepłowni na elektrociepłownię) 438 mln zł, oraz budowa wspomnianego połączenia z elektrociepłownią w Bełchatowie, którego koszt może wynieść nawet 377 mln zł, a nie jak sugerowano 100 mln. I nie zmieniało faktu, że PGE GiEK SA brało wówczas pod uwagę partycypację w kosztach, bo nie informowało w jakim procencie…

Ówczesny prezes Miejskiego Zakładu Gospodarki Komunalnej inż. Sylwester Łopatowski był za modernizacją istniejącej ciepłowni i dobudowania do niej instalacji kogeneracyjnej. Nie wykluczał jednocześnie rozwiązania przyłącza bełchatowskiego, które, jak twierdził, jest najlepszym gwarantem bezpieczeństwa energetycznego dla Piotrkowa. Tyle, że równoczesna realizacja obu tych projektów, jak łatwo policzyć, pochłonęłaby astronomiczną kwotę 815 mln zł.

Alternatywa i wątpliwości

Część spółdzielni mieszkaniowych Piotrkowa w obawie przed pozostaniem, w przenośni i dosłownie na lodzie, w 2011 r. podpisała wstępne umowy na odbiór ciepła z prywatnym podmiotem zamierzającym wybudować w mieście elektrociepłownię gazową. Firma ETC Tanie Ciepło gwarantowała odbiorcom rzekomo niższe rachunki. Jednak już kilka lat temu wątpliwości co do jej funkcjonowania zostały wyartykułowane w ośmiu pytaniach skierowanych przez posła Roberta Telusa do prezesa firmy Stanisława Adamczyka w związku z jej działalnością na terenie powiatu opoczyńskiego. Generalnie Telus wytknął wady legislacyjne (również te naruszające równość stron) w konstrukcji umów przedsiębiorcy z samorządami i z prywatnymi odbiorcami, które mogą skutkować dla tych ostatnich sporymi stratami.

Z pewnością umowy budzące analogiczne wątpliwości nie zostały spisane z piotrkowskimi potencjalnymi odbiorcami, skoro prezes spółdzielni im. J. Słowackiego Władysław Michalak, w przytaczanym reportażu Zajdy i Cisowskiej, mówił: – Spółdzielnie, które podpisały już umowę mają zagwarantowaną możliwość wyboru oferenta po wybudowaniu przez firmę ETC Tanie Ciepło swoich ciepłowni.

Z myślą o przyszłości

O ile prognozy demograficzne dla Piotrkowa, który w 2016 r. liczył jeszcze 74,9 tys. a w 2020 będzie miał ich o prawie 5,5 tys. mniej, pozwalają sądzić, że przy jednoczesnym powszechnym ocieplaniu budynków, zapotrzebowanie na energię cieplną będzie maleć (ergo – czy mniej odbiorców nie oznacza wyższych cen?). O tyle, fakt ten nie musi przełożyć się na zużycie energii elektrycznej, bo czy 30 lat temu ktokolwiek przypuszczał, że będziemy używać kuchenek mikrofalowych, zmywarek do naczyń, komputerów (w takiej skali) i telefonów komórkowych? Geometryczna wręcz skala postępu technicznego każe przypuszczać, że zużycie prądu, uwzględniając nawet ujemny przyrost naturalny, nie będzie maleć, a rosnąć. Nie można pozostawać biernym wobec tych niezaprzeczalnych zmian cywilizacyjnych i środowiskowych. Trudno więc wskazać powody, dla których Piotrków, mając doskonałe warunki do pozyskiwania czystej i taniej energii cieplnej i elektrycznej, miałby z niej zrezygnować. Warto przecież wykorzystać fundusze Unii Europejskiej, która na inwestycje proekologiczne przeznacza gigantyczne pieniądze, by uniezależnić się od lobby węglowo-gazowego.

Były rektor Politechniki Łódzkiej prof. Jan Krysiński twierdzi, że inwestycja budowy elektrociepłowni geotermalnej w Piotrkowie może być rentowna tylko pod warunkiem, że urządzenia będą pracowały przez cały rok, a nie tylko w okresie grzewczym. Można to osiągnąć, paradoksalnie wykorzystując geotermię nie tylko do produkcji energii elektrycznej, ogrzewania miasta, ale również do produkcji wody lodowej stosowanej w systemach chłodzenia (np. klimatyzacji) dużych instalacji, która jest mniej ryzykowna dla środowiska niż systemy oparte na freonach wywołujących w atmosferze niebezpieczny efekt dziury ozonowej. To z kolei szansa dla lokalnych przedsiębiorców, którzy będą mogli taniej niż dotychczas przechowywać swoje produkty, ale też np. dla budynków użyteczności publicznej.

Wymierną pomoc finansową dla ewentualnego przedsięwzięcia, można by uzyskać z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Łodzi. Mając jednak na uwadze powyższe, być może także z urzędu miasta. Bo czy warto inwestować w coś, co będzie kosztować cztery razy więcej już na etapie budowy, a w ostatecznym rachunku narazi mieszkańców na koniunkturalne zmiany cen energii cieplnej i elektrycznej?

Co na to urzędnicy?

Doniesienia medialne z ostatnich czterech lat nie pozostawiają wątpliwości. We wrześniu 2012 r., jak relacjonowało radio Strefa FM, wiceprezydent Piotrkowa Adam Krzewnik stwierdził, że taka inwestycja to bardzo duże ryzyko i koszty, mimo iż do władz miasta już wtedy zgłaszali się inwestorzy zainteresowani odwiertami. W styczniu 2013 r. przemówił Jarosław Bąkowicz z Zespołu Rzecznika Prasowego Prezydenta Miasta. Na pytanie, czy miasto przeprowadzało jakiekolwiek analizy dotyczące możliwości i ekonomiczności wykorzystania metody geotermalnej, podinspektor odpowiedział, że w tym zakresie urzędnicy posiadają wiedzę ogólną, co nie przeszkodziło mu zawyrokować: – Z posiadanych atlasów wynika, że Piotrków prawdopodobnie posiada potencjał geotermalny. Jednak o sposobie wykorzystania zasobów można mówić po ewentualnym wykonaniu odwiertu i badaniu wydajności i temperatury wody (jak również jej składu chemicznego). Koszt inwestycji jest bardzo duży i do końca nie wiadomo, jaki byłby efekt wykonania odwiertu. Może się okazać, że są to pieniądze stracone, a więc jest to dla miasta duże ryzyko.

Przekładając na język sportu – pobiegnę, ale pod warunkiem, że zagwarantujecie mi złoty medal. A ja zawsze myślałem, że to właśnie za podejmowanie decyzji, związanych z odpowiedzialnością obarczoną dużym ryzykiem, decydenci biorą wielokrotność mojej pensji.

Doskonale za to zdają się to rozumieć urzędnicy gminy Kleszczów, którzy w czerwcu 2013 r. deklarowali realizację zapowiedzianej inwestycji budowy basenów termalnych. No cóż, kasa większa, to i odpowiedzialność łatwiejsza, co nie znaczy, że mniejsza.

Wreszcie z nowym 2014 rokiem starosta Cubała poinformował, że samorząd otrzymał na badania geotermalne z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej 180 tys. zł. Ustalono, że prowadzić je będzie Instytut Gospodarki Surowcami Mineralnymi i Energią Polskiej Akademii Nauk w Krakowie. Powstała dokumentacja została udostępniona zainteresowanym gminom Czarnocin i Moszczenica. Na tym jednak stanęło.

W grudniu ubiegłego roku na nadzwyczajnej sesji rady miasta wypłynął temat planu restrukturyzacji ciepłownictwa w Piotrkowie. Konieczna jest modernizacja ciepłowni, by zgodnie ze wspomnianą dyrektywą unijną, można było ograniczyć emisję dwutlenku węgla i pyłów. Skąd jednak wziąć pieniądze?

Rozwiązanie jest proste i leży na wyciągnięcie ręki. Należy zaprojektować z rozmachem modernizację ciepłowni połączoną z budową instalacji geotermalnych mogących zasilić miasto i powiat w tanią energię, po czym, głosząc urbi et orbi, ochrzcić całe przedsięwzięcie właściwym imieniem. Drogę wytyczyła już szkoła podstawowa w Bujnach… Parafrazując klasyka, może warto nią pójść?

0 0 vote
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
2 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Pablo
Pablo
4 grudnia, 2017 10:51

Lepiej na medioteke wydać bo więcej uda się ukraść !

Piotr
Piotr
4 grudnia, 2017 15:04

Ale gdyby faktycznie się dogadali wszyscy to było rewelacyjnie , tylko trzeba chcieć….

Back to top button
2
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x