Na zdjęciach: tory kolejowe wewnątrz obozu i brama zwana "Bramą śmierci", która w roku przyjazdu Szmaglewskiej do Birkenau (1942) posiadała tylko jedno skrzydło. Brama swoją symetrię zyskała dopiero w trakcie rozbudowy kompleksu (fot. Stanisław Mucha, luty/marzec 1945 r.); Seweryna Szmaglewska (fot. z "Krzyk wiatru", wyd. 1967); wnętrze baraku na odcinku BI w Birkenau (fot. Stanisław Mucha, luty/marzec 1945 r.); Judenrampe (rampa żydowska), na której w latach 1942-1944 dokonywano wyładunku więźniów (fot. autor nieznany, luty/marzec 1943 r.).

Dramat spisany prozą

Views: 260

21 czerwca br. (czwartek), o godz. 14.00, przy ul. Parkowej 38, zostanie odsłonięta tablica pamiątkowa poświęcona Sewerynie Szmaglewskiej, pisarce związanej z Piotrkowem. Organizatorami wydarzenia są Towarzystwo Przyjaciół Piotrkowa Trybunalskiego i Ośrodek Działań Artystycznych.

Gdy wiele lat temu, po raz raz pierwszy, przeczytałem „Dymy nad Birkenau” Szmaglewskiej, uderzyła mnie głębia opisu obozowego piekła. I nie chodzi o detale architektury i organizacji zagłady największej w dziejach fabryki śmierci, jaką był tytułowy Konzentrationslager, ale o bogactwo środków wyrazu, którymi autorka w mistrzowski sposób dokonała analizy socjologicznej i psychologicznej ofiar i oprawców.

Oczywiście „Dymy nad Birkenau” to nie jedyna, choć z pewnością najbardziej znacząca praca w bogatym dorobku Seweryny Szmaglewskiej, a zarazem pomnikowa pozycja powojennej literatury faktu. Przetłumaczona na pięć języków, tylko w Polsce doczekała się kilkunastu wydań. Jej wartość dokumentalna sprawiła, że książkę dołączono do materiału dowodowego w procesie norymberskim przeciwko głównym zbrodniarzom nazistowskiego państwa, a Szmaglewska wystąpiła w nim w roli świadka. Ponadczasowy, uniwersalny wymiar tej pracy oraz jej głęboko humanistyczny (bo obnażający ekstrema ludzkiej natury) wydźwięk, sprawiły, że książka do 1989 r. była w kanonie lektur szkół średnich. Później najwyraźniej uznano dogmatycznie, że poglądy autorki dyskwalifikują jej twórczość…

Seweryna Szmaglewska urodziła się 11 lutego 1916 r. w Przygłowie. Córka sekretarza urzędu gminy w Woźnikach uczęszczała do tamtejszej szkoły powszechnej. W Woźnikach spędziła beztroskie, szczęśliwe dzieciństwo. Tu również miała pierwszy kontakt z literaturą zgromadzoną w biblioteczce ojca. Po ukończeniu szkoły, Seweryna wyjechała do Piotrkowa, gdzie zastała ją później wiadomość o śmierci matki. Dziewczyna podjęła naukę w Państwowym Seminarium Nauczycielskim Żeńskim im. Królowej Jadwigi. Niestety, w międzyczasie zmarł też jej ojciec. Po tym ciosie od losu młoda kobieta kompletnie załamała się psychicznie i kto wie, czy nie popełniłaby samobójstwa, o którym myślała, gdyby nie pomoc wychowawczyni, Aleksandry Matusiakowej. Po krótkim pobycie dziewczyny w internacie, Matusiakowa zaoferowała wychowanicy mieszkanie u siebie, przy ul. Parkowej 38. To właśnie w Piotrkowie Szmaglewska zadebiutowała literacko na łamach „Głosu Trybunalskiego”, pisząc opowiadanie – relację z obozu harcerskiego w Tatrach, dokąd wysłała ją troskliwa opiekuna. Wyjazd ten miał być swego rodzaju terapią po traumie, która dotknęła Sewerynę raptem parę miesięcy wcześniej.

W 1937 r. zdolna absolwentka rozpoczęła studia na kierunku psychologii Uniwersytetu Warszawskiego, ale we wrześniu 1939 r. wróciła do Piotrkowa. Jako sanitariuszka pomagała rannym w szpitalu Św. Trójcy. W 1942 r. została przypadkowo aresztowana na ul. Słowackiego przez gestapo i transportem 6 października tego roku trafiła do Auschwitz II – Birkenau. Wyładowana na Judenrampe (tzw. rampie żydowskiej) pomiędzy obozem macierzystym Auschwitz I (Stammlager) a Birkenau, przeszła selekcję i została umieszczona na odcinku BI (przeznaczonym ostatecznie dla kobiet), gdzie zamieszkała w jednym z niewielu baraków murowanych w rozbudowującym się obozie. To właśnie w Brzezince, nazwanej przez Szmaglewską „poczekalnią przedkrematoryjną” dokonał się największy, urządzony na wzór przemysłowy, mord w historii ludzkości, w ramach tzw. „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej”. Piotrkowianka spędziła w tym obozie 840 dni (2,5 roku), będąc świadkiem niewyobrażalnej masakry. 17 stycznia 1945 r., w obliczu szybko zbliżającej się Armii Czerwonej, hitlerowcy rozpoczęli ewakuację obozu. Dzień później z jednego z „marszów śmierci”, niespełna 30-letniej Sewerynie udało się uciec. Ukryła się w gospodarstwie Dolników w Boryni (obecnie część Jastrzębia Zdroju), a 3 lutego wróciła do Piotrkowa. 18 lipca 1945 r. Szmaglewska ukończyła pisać „Dymy nad Birkenau”. I nie ma specjalnego znaczenia czy ostatnią kropkę tej książki postawiła w Piotrkowie, czy już może w Łodzi, dokąd wyprowadziła się po wojnie. Tam zresztą także długo nie mieszkała, bo w 1946 r. wyszła za mąż za architekta Witolda Wiśniewskiego i przeprowadziła się do Warszawy, gdzie zmarła 7 lipca 1992 r. w wieku 76 lat.

Seweryna Szmaglewska – Wiśniewska pozostawiła po sobie nie tylko bogatą spuściznę literatury lagrowej. Była również autorką literatury dziecięcej, wśród której poczesne miejsce zajmują „Czarne stopy” (1960), książka zekranizowana w 1987 r. przez Waldemara Podgórskiego.

W artykule wykorzystałem: S. Szmaglewska, Dymy nad Birkenau, Warszawa 1964; P. Reising, Seweryna z ulicy Parkowej, „7 Dni Piotrków”, nr 19 (1082), 11 maja 2012; Strona internetowa Państwowego Muzeum Auschwitz – Birkenau.

Komentarzy: 0

Twój adres nie zostanie nigdzie opublikowany. Wymagane pola są zaznaczone gwiazdką *