Zawsze lubiłem „wyciągać z bram”, czy wspomagać tych, którzy pomocy potrzebują…

Views: 226

Jacek Sokalski – ekonomista, od wielu lat zaangażowany w rozwój kultury regionu. Były dyrektor i reformator Miejskiego Ośrodka Kultury w Piotrkowie. Aktualnie dyrektor Wojewódzkiego – Łódzkiego Domu Kultury. Wieloletni ekspert w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Autor sukcesu akcji dla dzieci i młodzieży Wyciągamy Dzieci z Bramy, Kolorowa Lokomotywa, a dla seniorów Przystanek 60+. Współorganizator projektu utworzenia Europejskich Scen Teatru im. Stefana Jaracza w Województwie Łódzkim. Wielokrotnie nagradzany i odznaczany.

 

Piotrkowski24.pl: Od trzech lat jest Pan dyrektorem Łódzkiego Domu Kultury. Pamiętam, że po wygranym konkursie, mówił Pan o kilku punktach jakie postawił sobie na swojej dyrektorskiej drodze. Udało się je zrealizować?

Jacek Sokalski: Tak naprawdę Łódzkim Domem Kultury kieruję od 7 lat, ale faktycznie konkurs na stanowisko dyrektora wygrałem 3 lata temu. To, co założyłem w moim programie na 5 lat (to czas trwania umowy o pracę – przyp. red), można powiedzieć, że zostało już wykonane. Przez trzy lata zrealizowałem wszystkie programy „miękkie” oraz te, które nazywamy „merytorycznymi”. Zakładaliśmy realizację programów dla dzieci i prowadzimy dwa takie programy. To „Kolorowa Lokomotywa” i „Lokomotywa po wiedzę”. Jest także duży program dla seniorów „Przystanek 60+, jak również szereg programów regionalnych, które są może mniej widoczne, ale bardzo wartościowe i cenne. To chociażby „Regionalna akademia kształcenia kadr kultury”, czy „Łódzkie pełne kultury”, które angażuje setki dzieci i nauczycieli w województwie. Przez następne dwa lata chciałbym w oparciu o moje doświadczenie stworzyć program międzynarodowy. Co więcej, takie rozmowy już trwają. Chciałbym, aby ŁDK był rozpoznawalny nie tylko w województwie czy w Polsce, ale i za granicą.

Na czym ten program miałby polegać? Do kogo byłby skierowany?

Zaczęlibyśmy od Czechów i Słowaków, bo tutaj przeszkoda językowa jest najmniejsza. Poza tym, jest do nich blisko. Program polegać będzie w zasadzie na tym co robimy do tej pory – czyli edukacja dzieci i młodzieży, a także osób dorosłych. Ponadto chcemy pokazywać Polskę i nasze województwo. Mieszkańcy regionu, uczestniczący w projekcie, będą mogli wyjeżdżać za granicę, oni z kolei przyjadą do nas. Będą prowadzone warsztaty plastyczne i fotograficzne.  Chciałbym, by finansowanie pochodziło z funduszy europejskich. Mamy na to spore szanse i będziemy starać się o te pieniądze, bowiem mam doświadczenie w pozyskiwaniu pieniędzy zewnętrznych. Przypomnę tylko, że realizowałem projekt „Europejskie Scena im. Jaracza” wart 8 milionów złotych. Poza tym z funduszy unijnych przeprowadziliśmy remont sali kolumnowej ŁDK. Projekt wart był 6,5 miliona. Wydaliśmy także 13,5 miliona złotych na remont Łódzkiego Domu Kultury. To wszystko z funduszy unijnych. Za trzy do czterech miesięcy zaczynamy przygotowania do składania kolejnego wniosku.

Czy nie czuje się Pan jako ten, który burzy jakąś kostyczną strukturę, by w jej miejscu postawić nową jakość? Na przykład piotrkowskiego MOKu. Kiedy obejmował Pan funkcję dyrektora, w tej placówce niemal nic się nie działo. Pan rozwalił szary i bury beton. Podobnie w Łódzkim Domu Kultury. Wielu pracowników wolało nie wychylać się i spokojnie czekać do emerytury – Pan „rozruszał” tę placówkę.

Trochę prawdy w tym chyba jest. Specyfika ŁDK była nieco inna, ale podobna do tej z piotrkowskiego MOK. Obie jednostki chciały być tylko dla pewnych grup, być może „elitarnych” – wybranych. Kojarzyły się jako te – niedostępne. ŁDK był nakierowany tylko na Łódź i być może czasami na najbliższe okoliczne miejscowości. W przypadku tej placówki, to nie była rewolucja, ale ewolucja. Czasami dość dynamiczna, z poważnymi przeszkodami, ale udało się przekonać ludzi, którzy pracują w ŁDK od dawna, by dostosowali się do moich wizji. Ale udało się również stworzyć nowa kadrę ludzi młodych. Mamy sporo pracy. Ostatnio policzyłem, że w ostatnim kwartale będziemy realizować jednocześnie aż 40 różnych projektów. Sam byłem zaskoczony, że aż tyle.

Ale z Piotrkowem nadal pod górkę?

Pod górkę mamy tylko z piotrkowskim Miejskim Ośrodkiem Kultury. Inne instytucje chyba nie narzekają…

A jak się współpracuje z jednostkami w powiecie piotrkowskim?

Doskonale. Stale współpracujemy z niemal wszystkimi gminami powiatu piotrkowskiego.

Nie byłoby tej pracy, gdyby nie zaufanie, którym obdarza Pana Zarząd Województwa Łódzkiego, czyli Urząd Marszałkowski. To zapewne od swojego szefa, czyli marszałka województwa, dostaje Pan zielone światło na wiele działań…

Czuję wsparcie zarządu województwa. Jest nam wszystkim bardzo po drodze. Moi szefowie są bardzo „pro regionalni”. Gdyby nie było ich akceptacji, nie byłoby wielu działań ŁDK.

Dlaczego zdecydował się Pan kandydować do Sejmiku?

Interesują mnie działania prospołeczne i kulturalne, czyli to, co czuję najlepiej i to, co lubię robić. Zawsze lubiłem „wyciągać z bram”, czy wspomagać tych, którzy tej pomocy potrzebują. Jestem również ekonomistą z krwi i kości. Oprócz studiów ekonomicznych, zrobiłem kilka innych dyplomów, więc potencjał gospodarczy województwa też mnie interesuje, nie tylko jako dyrektora placówki kultury, ale w przyszłości być może jako radnego sejmiku.

Dziękuję za rozmowę.

Dziękuję bardzo.

Komentarzy: 0

Twój adres nie zostanie nigdzie opublikowany. Wymagane pola są zaznaczone gwiazdką *