Choć emocje na parkiecie w Koszalinie już opadły, walka o punkty w ORLEN Superlidze Kobiet przenosi się do gabinetów. Zespół KRASOŃ MKS Piotrcovia oficjalnie złożył protest do Komisarza Ligi, Piotra Łebka. Stawka jest wysoka, bo piotrkowski klub domaga się unieważnienia wyniku i powtórzenia spotkania.
Jeden punkt, który waży zbyt dużo
Przypomnijmy: mecz rozegrany 13 lutego zakończył się minimalną przegraną Piotrkowianek. Wynik 25:24 (12:11) na korzyść gospodyń z Koszalina sugeruje niezwykle zacięty pojedynek, w którym o sukcesie decydowały detale. Okazuje się jednak, że zdaniem ekipy z Piotrkowa Trybunalskiego, o końcowym rezultacie nie przesądziła sportowa forma zawodniczek, a błędy osób czuwających nad przebiegiem zawodów.
O co konkretnie chodzi?
Piotrcovia wskazuje na poważne naruszenia przepisów gry oraz regulaminu, które miały bezpośredni wpływ na to, kto zszedł z boiska jako zwycięzca. Z ustaleń wynika, że „kością niezgody” jest przede wszystkim ostatnia bramka meczu. Padła ona z rzutu wolnego w samej końcówce spotkania, a zdaniem klubu – została uznana niesłusznie.
Klub wylicza jednak więcej uchybie. To między innymi brak reakcji sędziów i delegata na kluczowe zdarzenia w drugiej połowie meczu. To ważne rozróżnienie – Piotrcovia nie twierdzi jedynie, że sędzia „źle widział” sytuację, ale że postąpiono wbrew sztywnym zasadom zapisanym w regulaminie ligi.
Ruch po stronie Komisarza
Protest trafił już do rąk Komisarza ORLEN Superligi, Piotra Łebka. Klub z Piotrkowa domaga się teraz przeprowadzenia oficjalnego postępowania wyjaśniającego, szczegółowej analizy pracy zespołu sędziowskiego, a przede wszystkim zarządzenia powtórzenia meczu.
Chodzi o transparentność
Klub z Piotrkowa podkreśla, że ich stanowcze kroki nie są podyktowane jedynie chęcią zmiany wyniku, ale przede wszystkim troską o transparentność i równe zasady dla wszystkich. W sporcie na najwyższym poziomie, gdzie o zwycięstwie decyduje jedna bramka, nie ma miejsca na proceduralne niejasności.
Czy mecz w Koszalinie zostanie rozegrany ponownie? Decyzja należy teraz do władz ORLEN Superligi. Do tego czasu wynik 25:24 pozostaje w zawieszeniu w sferze moralnej, a kibice z niecierpliwością czekają na werdykt.










Polecamy