„Przestań grać albo będziecie martwi”. Pogróżki dla Kamila Majchrzaka

Views: 293

Źródło: eurosport.tvn24.pl

Kamil Majchrzak pożegnał się z turniejem w Miami już w 1. rundzie kwalifikacji. Dostał za to po głowie dwa razy – na korcie i poza nim, kiedy jego skrzynkę zalała fala pogróżek i inwektyw od osób, które obstawiły jego zwycięstwo. Eurosport.pl dotarł do tych wiadomości.

Tenisista z Piotrkowa Trybunalskiego to aktualnie numer 2 w Polsce. Ustępuje jedynie Hubertowi Hurkaczowi. Nie rozwija się tak szybko jak młodszy o rok kolega z reprezentacji, ale regularnie czyni postępy.

Zabrakło jednej piłki

Na otwarciu kwalifikacji Miami Open przyszło mu się zmierzyć ze 117. na świecie Thiago Monteiro. Choć Majchrzak jest 154. w rankingu, przed meczem bukmacherzy właśnie w polskim tenisiście upatrywali faworyta. Za złotówkę postawioną na Majchrzaka można było zarobić na czysto mniej więcej 50 groszy. Za Brazylijczyka – złotówkę więcej. Majchrzak wygrał pierwszego seta, w drugim przy 5:4 miał meczbola. Tej jednej piłki zabrakło mu do zwycięstwa. Drugą partię przegrał po tie-breaku, w decydującej był już tylko tłem dla 24-letniego Brazylijczyka. Skończyło się wynikiem 2:6, 7:6 (7-4), 6:2 dla Monteiro. Pojedynek trwał ponad dwie godziny.

Światło na tę porażkę rzucił w pomeczowym wpisie na Facebooku trener polskiego tenisisty Tomasz Iwański.

„W dwóch decydujących momentach meczu Kamil nie grał, żeby wygrać, tylko grał, żeby przeciwnik zrobił błąd (…). Ale… w przypadku Kamila to teraz dwie piłki. Rok temu robił to przez seta. Pół roku temu przez dwa gemy. A teraz przez dwie piłki” – zauważył Iwański. Trener równocześnie podkreślił, że Majchrzak rozegrał wspaniały mecz, i to mimo lekko pobolewającej ręki. Dzień wcześniej udział Majchrzaka w turnieju z powodu kontuzji stał pod dużym znakiem zapytania, ale na nogi postawiła go innowacyjna terapia.

To nie dowcip

Optymistycznego przekazu trenera zawodnika nie podzieliły jednak dziesiątki osób, które postawiły na zwycięstwo Majchrzaka w zakładach bukmacherskich i potem wylały swoje frustracje, w niewybrednych słowach atakując Majchrzaka. Jak napisał Iwański, po meczu tenisista z Piotrkowa otrzymał 37 („to fakt, a nie dowcip” – podkreślił trener) wiadomości z pogróżkami i inwektywami. Iwański nie wstawił na Facebooka żadnych screenów, ale portal eurosport.pl poprosił o przesłanie ich. Mimo nienawistnego języka portal zdecydował się je opublikować, tak żeby pokazać, w jakich warunkach wykuwają się kariery tenisistów i z jaką presją muszą się mierzyć.

„Sku***nu! Pier***ny Polaku (w oryginale małą literą)! Dupku! Powinieneś zdechnąć! Dostać raka i zdechnąć!” – napisano tenisiście na Messengerze. Podobne wiadomości przyszły na Instagramie. Często pochodzą one z anonimowych kont. „Mam nadzieję, że twoja rodzina będzie martwa. Przestań grać albo wszyscy będziecie martwi” – zagroził inny internauta, którego konto jest puste i wygląda tak, jakby zostało założone tylko po to, żeby wyżyć się na Majchrzaku.

Tego typu wiadomości to szara rzeczywistość każdego zawodowego tenisisty. Groźby tenisiści dostają zarówno przy okazji niespodziewanych porażek, jak i niespodziewanych zwycięstw – kiedy akurat ktoś postawił duże pieniądze na wygraną przeciwnika.

Po raz kolejny

Parę miesięcy temu Iwański opublikował na Facebooku podobne wiadomości, których jego podopieczny dostaje na pęczki. Jak widać, od tego czasu nic się nie zmieniło.

„Nieudaczniku, wygrasz kiedyś jakiś ciężki mecz? Bo wiecznie grasz to samo, galareto bez mózgu” – napisano zawodnikowi. „Ty ku*o pi***ona. Jaki ty ku*wa jesteś je**ty na mózg. Gównie” – rozkręcił się.

Majchrzak – i nie jest tu wyjątkiem – ma jednak „fanów” na całym świecie. „Mam nadzieję, że zdechniesz, ty wstrętny dupku” – pozdrawiał go inny z internautów.

Pogróżki niejednokrotnie zahaczają też o bliskich tenisisty. „Piotrków Trybunalski to niewielkie miasto. Jeśli ciebie tam nie ma, to jest tam twoja dziewczyna” – napisała z uśmieszkiem jeszcze inna osoba, co może już podchodzić pod paragraf.

Pogróżki pod adresem Majchrzaka sprzed kilku miesięcy
Komentarzy: 0

Twój adres nie zostanie nigdzie opublikowany. Wymagane pola są zaznaczone gwiazdką *