Przedwyborcze imaginacje

Views: 392

Autor: Stanisław Dec

Chętnych na stanowisko szefa miasta będzie zapewne więcej, ale wszystko wskazuje na to, że oczy wyborców zwrócone będą na urzędującego prezydenta Piotrkowa Krzysztofa Chojniaka i byłego posła SLD, Artura Ostrowskiego. Mogłoby się wydawać się, że prezydent miasta, który dwa razy z rzędu zwyciężył w pierwszej turze, nie powinien obawiać się o jesienną reelekcję. Proza życia może być jednak zupełnie inna. O ile przez dwie kadencje prezydent Chojniak dostał kredyt zaufania od wyborców, to już trzecia od samego początku jest prawdziwą batalią z opozycją.

Główne zarzuty dotyczną budowy nowej biblioteki (mediateki). Projekt inwestycji jest sprzed dekady. Wówczas piotrkowscy urzędnicy nie złożyli wniosku o dofinansowanie, ponieważ czekali na ogłoszenie kolejnego konkursu z większą dotacją. Konkurs nie został jednak ogłoszony, a dotacja przepadła. Cała wrzawa jest o to, że prezydent Chojniak odda w listopadzie mediatekę wybudowaną bez żadnego dofinansowania z środków zewnętrznych. Na realizację inwestycji, której koszt oszacowano na około 36 milionów zł., miasto zaciągnęło kredyt. Zadłużenie trzeba będzie spłacić z odsetkami. Cała prognozowana kwota długu Piotrkowa na koniec 2018 roku ma sięgnąć blisko 150 milionów zł., czyli prawie 34 proc. budżetu miasta. To najbardziej spędza sen z oczu opozycyjnych radnych.

Budowa mediateki na kredyt podzieliła również mieszkańców Piotrkowa. Jedni bronią inwestycji, ale inni głośno mówią o tym, że nowa biblioteka będzie świeciła pustkami, ponieważ miasto z roku na rok wyludnia się. A to co najważniejsze – pogłębi się debet w miejskiej kasie.

Osiem miesięcy przed wyborami samorządowymi, siły opozycyjne do prezydenta Chojniaka i jego ugrupowania „Razem dla Piotrkowa”, rozpoczęły rozmowy o zawiązaniu porozumienia, a w rezultacie wspólnych listach wyborczych i wystawieniu jednego kandydata na prezydenta miasta. Połączyć miałyby się PO, SLD i Nowoczesna. Takiej szerokiej koalicji przedwyborczej do tej pory nie było w Piotrkowie. Wszystko wskazuje na to, że na czele porozumienia stanie Artur Ostrowski – były poseł SLD trzech kadencji, pod koniec lat 90. radny piotrkowski, a później wiecewojewoda łódzki. Miałby być to jedyny kandydat na prezydenta Piotrkowa po centro – lewicowej, lokalnej scenie politycznej.

Wtedy bitwa o głosy odbyłaby się najpierw po prawej stronie. Urzędujący prezydent może liczyć na część zdyscyplinowanego elektoratu prawicowego, ale ci sami wyborcy mogą patrzeć z zainteresowanie również na PiS, szukając alternatywy. Zresztą w 2006 roku wybory prezydenckie Chojniak wygrał właśnie z listy Prawa i Sprawiedliwości, do którego zapisał się tuż przed wyborami samorządowymi. Kiedy objął stanowisko stracił jednak zaufanie PiS i z partii został usunięty. Tych samych wyborców będzie chciał uwieść i przekonać do siebie kandydat z partii Jarosława Kaczyńskiego. Kilka miesięcy temu Antoni Macierewicz – poseł wybierany w Piotrkowie Trybunalskim, zapewniał, że taki kandydat jest już wytypowany, więc nie ma wątpliwości, iż będzie on namaszczony przez byłego ministra obrony narodowej, choćby w zamian za pielęgnowanie elektoratu Macierewicza w stolicy okręgu nr 10 przed wyborami parlamentarnymi w 2019 roku. W skrócie – prezydent Chojniak będzie walczył o wyborców z kandydatem PiS, partii, która obecnie w Radzie Miasta jest w opozycji do włodarza Piotrkowa.

Kampania wyborcza w takiej konfiguracji mogłaby okazać się mało komfortowa dla urzędującego prezydenta. Artur Ostrowski jest w polityce od 20 lat, jest doświadczony, więc jeśli już miałby stanąć do walki o fotel prezydencki w Piotrkowie, to będzie chciał wybory wygrać. W 2014 roku Zjednoczona Lewica, z której Ostrowski kandydował, nie przekroczyła progu wyborczego i nie weszła do Sejmu, ale on sam może pochwalić się dobrym wynikiem wyborczym. Zagłosowało na niego blisko 3 tys. wyborców więcej niż 4 lata wcześniej, natomiast w Piotrkowie zajął trzecie miejsce po dwóch kandydatach z listy PiS. Jeśli Artur Ostrowski pokaże wyborcom, że jest alternatywą, przedstawi dobry, spójny program, to jesienią może nastąpić w Piotrkowie zmiana warty. Należy jednak pamiętać, że Krzysztof Chojniak zgromadził przez 12 lat pokaźny, twardy elektorat i jest silnie umocowany w mieście.

Już jesienią wyborcy ocenią 12 lat rządów Krzysztofa Chojniaka i jego pomysły na kolejną kadencję. Plusy to szlak turystyczny „Trakt Wielu Kultur” i odnowione elewacje starych kamienic, dzięki temu unijnemu projektowi. Do sukcesów należy również zaliczyć modernizację oczyszczalni ścieków oraz budowę obwodnic miasta. Najczęstsze pretensje mieszkańców do urzędującego prezydenta Piotrkowa dotyczą bezrobocia, zadłużenia miasta czy dziurawych ulic. Natomiast Artura Ostrowskiego można oceniać przez pryzmat aktywnej działalności poselskiej oraz dziesięcioletniej pracy na rzecz okręgu nr 10, w tym Piotrkowa. Ale to może okazać się za mało. Dużo będzie zależało od tego, jakie antidotum na problemy piotrkowian przedstawi były poseł, i jaka będzie jego wizja dalszych losów mieszkańców oraz Piotrkowa.

Komentarzy: 9

Twój adres nie zostanie nigdzie opublikowany. Wymagane pola są zaznaczone gwiazdką *

  1. Trak Wielu Kultur, modernizacja oczyszczalni ścieków, obwodnice to sukcesy, ale Matusewicza. Autor powinien dokształcić się.

  2. Coś autor chyba nie bardzo w temacie. Przecież Chojniak jest w koalicji z SLD, zresztą ta miłość do SLD trwa od czasów Matusewicza, u którego był wiceprezydentem!

    W w tej zjednoczonej propozycji to aż nadmiar chętnych na kandydowanie i wyłonienie jednego może być trudne, zaś w PiS – niestety brak chętnych na kandydowanie na prezydenta, nawet mówi się na mieście, że niektórzy dogadują się z Razem z Chojniakiem.

    Co z tego wyjdzie zobaczymy już niebawem.

  3. Coś piotrkowianin jest nie za bardzo w temacie. Piotrkowski SLD nie ma podpisanej żadnej umowy koalicyjnej z Chojniakiem. W Radzie Miasta nie ma klubu SLD. Ci radni działają we własnym imieniu, bez szyldu SLD.

    1. A świstak siedzi i zawija w sreberka. A może panowie Ch. i O. już się dogadali jak yło to pomiędzy SLD a RDP przed poprzednimi wyborami kiedy to pan B. szedł po pana Ch.?