Fot. Kowalski&Krak

Minister Ardanowski spotkał się z rolnikami z regionu piotrkowskiego

Views: 530

Według obserwatorów, do sali OSP w Grabicy na spotkanie z Ministrem Rolnictwa Janem Krzysztofem Ardanowskim przybyło ponad pół tysiąca rolników. To hodowcy nie tylko z powiatu piotrkowskiego, ale i z ościennych regionów. Jakie nastroje towarzyszyły rolnikom po spotkaniu? – Straciliśmy ponad 5 godzin na rozmowach o niczym. Zero konkretów. Minister próbował mydlić nam oczy – mówili zdenerwowani hodowcy. Wizyta ministra w Grabicy to efekt listopadowych i grudniowych protestów producentów trzody z powiatu piotrkowskiego.

W Grabicy na szefa resortu rolnictwa czekała taczka. – Jak będzie trzeba, to wywieziemy stąd pana ministra! – mówili niektórzy z przybyłych na spotkanie. Pomimo, że po spotkaniu rolnicy nadal stali w punkcie wyjścia, to do wywiezienia ministra nie doszło. – Powiat piotrkowski jest jednym z największych producentów trzody chlewnej w kraju. Nawet nie chcę myśleć co się stanie, kiedy przyjdzie do nas ASF. Ponadto ceny skupu żywca są skandalicznie niskie. Już teraz musimy dokładać do każdej sztuki! – mówili rolnicy. – Wyszliśmy na ulicę po to, by strajkować, ale nie mamy już zarobku na tym, co produkujemy. Policjanci i nauczyciele dostali podwyżki, dlaczego my jesteśmy traktowani jak ludzie podrzędni? – pyta retorycznie rolnik i dodaje: – Jeśli minister nie zmieni podejścia do nas, to niestety taczka pójdzie w ruch, a stanowisko ministra pęknie jak bańka mydlana – mówił nasz rozmówca. – Nas w tej chwili nie stać na życie. Do każdej sztuki dokładamy od 20 do 50 złotych. Mam dwoje dzieci, za chwilę nie będę miał ich za co ubrać, a gdzie jeszcze spłata kredytu za chlewnię – mówi jeden z rolników.

Podczas spotkania minister nie podał żadnych konkretnych rozwiązań dla rolników, a nierzadko wdawał się w pyskówkę. – Państwo nie umiecie czytać? Z tabelek nie wystarczy przeczytać cyferek, trzeba je czytać ze zrozumieniem – mówił szef resortu rolnictwa. Hodowcy dopytywali o sprowadzane do Polski świnie z tak zwanych „czerwonych stref”. – Jeśli belgijskie świnie są w czerwonej strefie, są sprzedawane do Polski. Na Litwie jest czerwona strefa, świnie idą na sprzedaż. W Polsce zaś, gdy mamy czerwoną strefę, to świnie muszą być utylizowane. Dlaczego tak się dzieje? – dopytywali wzburzeni rolnicy. Jedyny konkret, jaki przedstawił minister, to zmiany w prawie dotyczącym sprowadzania do naszego kraju mięsa. – Kontrole będą przeprowadzane 15 dni przed wysyłką i w dniu wysyłki. W dokumentach będzie zawarta trasa transportu. Jeżeli w drodze zostaną zerwane plomby, na miejsce będzie musiał przyjechać powiatowy lekarz weterynarii, i tylko on może podjąć decyzję o założeniu drugiej plomby. W dokumentach mają pojawić się także informacje o statusie epizootycznym kraju i regionu oraz stanie dzików – powiedział minister Ardanowski.

Rolnicy nadal są niezadowoleni. Nie wykluczają kolejnych protestów.

W spotkaniu uczestniczył także starosta piotrkowski Piotr Wojtysiak. – Cieszę się, że minister wreszcie przyjechał do naszego powiatu i próbował odpowiedzieć na pytania rolników zawarte w postulatach złożonych przeze mnie do resortu rolnictwa. Czy są usatysfakcjonowani z udzielonych odpowiedzi? Nie wiem… – powiedział starosta.

Komentarzy: 0

Twój adres nie zostanie nigdzie opublikowany. Wymagane pola są zaznaczone gwiazdką *