GminyPowiat FilmowyWażne wiadomościWydarzenia

Kwadrans z prezydentem Rzeczypospolitej

Tym artykułem zaczynamy nasz nowy cykl, w którym będziemy przybliżać naszym czytelnikom sekrety powiatu piotrkowskiego. A tych tereny położone na równinie piotrkowskiej kryją całkiem sporo. Każda większa miejscowość powiatu, miała „swoje pięć minut” w historii naszego kraju, choć Przygłów nawet i piętnaście. I to w dodatku z samą głową państwa.

Na zdjęciu: Stanisław Wojciechowski

Czasami przypadek, zwykłe zrządzenie losu lub jego psikus, jak kto woli, sprawia, że ścieżki losu zwykłych ludzi krzyżują się choć na chwilę z ścieżkami najważniejszych osób w państwie. 14 sierpnia 1924 roku był właśnie takim dniem, w którym na drodze mieszkańców niewielkiego Przygłowa stanął zupełnie niespodzianie prezydent Rzeczypospolitej. I to była jedna z dwóch przygód, jaka spotkała Stanisława Wojciechowskiego w tym dniu na ziemiach obecnego powiatu piotrkowskiego. Otóż podróżując w towarzystwie swojego adiutanta drugi prezydent Rzeczypospolitej wspomnianego dnia wyruszył we wczesnych godzinach rannych z Piotrkowa automobilem w drogę wiodącą przez Sulejów, a dokładnie Opactwo Cystersów na Podklasztorzu do Sandomierza. Niespełna 8 km za miastem prezydenckie auto uległo awarii. Miało to miejsce dokładnie przy ówczesnym przystanku kolejki wąskotorowej Przygłów. Jak donosił dobę później jeden z reporterów prasowego tytułu „Dzień” Stanisław Wojciechowski niemal natychmiast został rozpoznany – „mieszkaniec Piotrkowa p. Franciszek Trachowicz poznał Pana Prezydenta i pierwszy wzniósł okrzyk na jego cześć. Zaalarmowani mieszkańcy okoliczni zarzucili Pana Prezydenta kwiatami. Naprawa auta trwała 15 minut. W ciągu tego czasu Pan Prezydent rozmawiał z gromadzącymi się około niego mieszkańcami Przygłowa. Gdy reperacja auta została ukończona Pan Prezydent udał się w dalszą drogę, żegnany entuzjastycznie przez obecnych.”

Dalsza prezydencka podróż jednak nie przebiegła bynajmniej tak, jak zaplanował to sobie Stanisław Wojciechowski. Nie było mu dane dotrzeć na sulejowskie Podklasztorze, bowiem… jak donosił specjalny wysłannik ww. dziennika „Dzień”, „szofer nieorientujący się w okolicy przejechał przez Sulejów i zatrzymał się dopiero w Jaksonce, na granicy województwa kieleckiego”. W tej niewielkiej wsi, położonej niespełna 5 km od Sulejowa, na Stanisława Wojciechowskiego czekał już wojewoda kielecki, Ignacy Manteuffel, z którym prezydent miał się udać w dalszą podróż. Wojciechowski, zorientowawszy się, że kierowca się pomylił, wyraził ubolewanie, iż z powodu braku czasu nie może już zawrócić do opactwa, niemniej „oświadczył, że jako niedaleki sąsiad klasztoru skorzysta w przyszłości z zaprosin i zwiedzi klasztor”. Warto jeszcze dodać, że w Sulejowie Stanisław Wojciechowski miał zwiedzić dawny klasztor Cystersów i spotkać się z jego ówczesnym gospodarzem, księdzem proboszczem Antonim Misiórskim. Ten ostatni w owej wizycie pokładał duże nadzieje, bowiem starał się uzyskać przychylność prezydenta w uzyskaniu państwowej dotacji na odnowienie starego opactwa.

Agnieszka Warchulińska

Źródła:
1. „Dzień” 1924/01 wydanie z 15.08.1924, s. 1

4.5 11 votes
Oceń temat artykułu
reklama
Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy

Back to top button
0
Would love your thoughts, please comment.x

Ej! Odblokuj nas :)

Wykryliśmy, że używasz wtyczki typu AdBlock i blokujesz nasze reklamy. Prosimy, odblokuj nas!