Afrykański pomór świń coraz bliżej [Aktualizacja]

Views: 535

Dokładnie rok temu pisałem:

– Co jest, k…a, z tą świnią?! – darł się przez megafon na kelnera zniecierpliwiony człowiek „Małpa” z ochrony w filmie „Poranek Kojota”. W roli Kuby, kelnera i kucharza w jednej osobie, świetny Maciej Stuhr.

– Chwileczkę, a dlaczego ta świnia ma kły? – dopytywał Sławomir Sulej, filmowy ochroniarz, wyraźnie zdziwiony egzotycznym wyglądem upieczonego prosiaka.

– Bo to jest guziec… Taka świnia z Afryki – doprecyzował wyraźnie zmieszanemu „Małpie” młody Stuhr.

Afrykański pomór świń (ASF, od ang. African Swine Feler) zaobserwowano po raz pierwszy na początku XX w. w Afryce wschodniej u świń, które wcześniej miały kontakt z tamtejszymi „dzikami”, czyli guźcami. Jednakże przez, bez mała, 50 lat choroba ta nie wyszła poza „Czarny Ląd”. Dla ludzi zupełnie niegroźna, dla trzody chlewnej jest tym, czym mógłby być dla jej gospodarzy wirus Ebola… W 1957 r. afrykański pomór świń dotarł do Portugalii, trzy lata później do Hiszpanii, w 1964 r. odnotowano go we Francji, a w 1967 r. we Włoszech. W 2013 r. chorobę rozpoznano na Białorusi, natomiast rok oraz dwa lata później także w Polsce wśród padłych dzików w rejonach przygranicznych (w województwie podlaskim). Niestety, zakażonych osobników nie udało się objąć kwarantanną, więc w 2016 r. afrykański pomór świń rozprzestrzenił się na obszarze wschodniej części województwa mazowieckiego i północnej lubelskiego. Zagrożone są nią pozostałe rejony kraju…

Obecnie:

Niestety, zagrożenie okazało się na tyle realne, że po roku ASF odnotowano w powiecie legionowskim (woj. mazowieckie), 60 km od granic województwa łódzkiego. „Stąd natychmiastowa decyzja o postawieniu w stan gotowości i zaplanowaniu działań – które mają zapobiec dalszemu rozprzestrzenianiu się choroby – wszystkich służb i inspekcji, samorządów, przedstawicieli Izby Rolniczej”, w czasie zaplanowanego na dziś (29 listopada) posiedzenia Powiatowego Zespołu Zarządzania Kryzysowego.

Jak informuje Starostwo, „władze powiatu już zleciły zakup na stan powiatowego magazynu kryzysowego mat dezynfekcyjnych”. Biorąc pod uwagę ekspansywność epidemii, jest bowiem tylko kwestią czasu, gdy przesuwając się na zachód, ogarnie ona również obszary środkowej Polski. O powadze sytuacji świadczy fakt, że w przypadku stwierdzenia ogniska ASF, istnieje „bezwzględna konieczność wybicia całych stad trzody chlewnej w promieniu 3 km” od niego.

By więc wasze świnie zbyt szybko nie ujrzały nieba, należy:

– nie kupować świń bez stosownych świadectw i pasz niewiadomego pochodzenia,
– unikać kontaktu z padłymi świniami (lub dzikami!),
– jeżeli dojdzie do kontaktu, należy jak najszybciej umyć ręce lub zdezynfekować środkiem na bazie alkoholu oraz oczyścić i zdezynfekować obuwie,
– zabezpieczyć hodowlę przed dostępem zwierząt domowych oraz innych kopytnych zwierząt gospodarskich,
– zabezpieczyć budynki inwentarskie, magazyny pasz oraz miejsca przechowywania ściółki przed dostępem zwierząt dzikich (w tym gryzoni),
– zrezygnować z udziału w polowaniach,
– nie wnosić do gospodarstw części dzików,
– zachować podstawowe zasady higieny,
– stosować maty dezynfekcyjne na wjazdach i wyjazdach do gospodarstw i przed wejściami do budynków inwentarskich,
– uniemożliwić osobom postronnym wchodzenia do budynków inwentarskich w gospodarstwach, w których utrzymywane są świnie.

Ponadto należy ściśle stosować się do zaleceń służb weterynaryjnych na danym terenie oraz na bieżąco śledzić komunikaty na stronie Głównego Lekarza Weterynarii.

Komentarzy: 3

Twój adres nie zostanie nigdzie opublikowany. Wymagane pola są zaznaczone gwiazdką *

  1. Wynika z tego po pierwsze, że powinno się wprowadzić od zaraz BEZWZGLĘDNY ZAKAZ POLOWAŃ!.. ale czy wspierane przez pewnego ministra lobby pozwoli na to… Po drugie… higiena.

    1. bezwzględny zakaz polowań? przecież aby choroba się nie rozprzestrzeniała trzeba ją odizolować !! czyli przerwać łańcuch przenoszenia choroby dalej, czyli nie dopuścić chorych dzików do zdrowych aby nie zarażały się dalej. Pomysł na który wpadł prof Pejsak gdy choroba przedostała się na terytorium RP aby pozostawić dziki w spokoju to powyzdychają same dziki był nietrafiony. Okazało się ze niektóre osobniki nie zdychają tylko są nosicielami tej choroby i mija dużo czasu zanim choroba je zabije a w tym czasie wędrują i zarażają dalej. Dziś Pejsak zmienia zdanie trzeba zdepopulować stado dzików do minmum (czyt. 0) ale to musiało minąć kilka lat. Państwo musi płacić za badanie dzików, utylizacje oraz za straty w rolnictwie ponieważ to państwo jest własnością dzików. Ktoś podnosił stany zwierzyny łownej do takiego poziomu ze jest to dziś nie opłacalne bo jest jej aż tak dużo ze dziczyzna w skupie jest tańsza niż wyhodowanie świń. Dzika zwierzyna rośnie na polach uprawnych i niszczą uprawy a za zniszczenia coraz to większe koła łowieckie nie szacują w sprawiedliwy sposób i nie wypłacają odszkodowań adekwatnych do zniszczeń.