Ewa Mysłek z Piotrkowa Trybunalskiego prowadzi pracownię rekonstrukcji dziewiętnastowiecznych strojów. To, co potrafi wyczarować, można oglądać w wielu zakątkach Polski, ale i w różnych częściach świata.
Piękne, XIX-wieczne suknie zaprojektowane i uszyte przez Ewę Mysłek, można oglądać podczas wydarzeń nawiązujących do historii z tego okresu. Między innymi podczas pikników organizowanych przez Muzeum Pałacu Herbsta w Łodzi, placówkę Urzędu Marszałkowskiego. Te odtworzone z dbałością o szczegóły stroje można też podziwiać na instagramowym profilu autorki.
Stylowe cudeńka pani Ewy powstają w pracowni, która mieści się w niepozornym mieszkaniu w jednym z piotrkowskich bloków. Ale przekroczenie progu pracowni jest jak wejście na pokład wehikułu czasu z kursem w XIX wiek. Dlaczego akurat ten fragment historii mody?
– Bo to piękny okres, a do tego są liczne źródła, którymi można się inspirować. Obrazy, gazety, czasopisma, ryciny modowe, tak zwane fashion plates. To kopalnia pomysłów i inspiracji. Są też fantastycznie zachowane obiekty muzealne, a dzięki internetowi mogę codziennie być w innym muzeum na świecie – wyjaśnia Ewa Mysłek.
Jak opowiada, źródeł jej fascynacji należy szukać w dzieciństwie.
– Gdy jako dziewczynka bawiłam się lalkami, już wtedy się zastanawiałam, dlaczego dana suknia nie mogłaby być na przykład dłuższa. Nigdy z tego nie wyrosłam. Ale potem w ogóle zafascynował mnie wiek dziewiętnasty. To, jak zaczęły się wówczas zmieniać państwa i społeczeństwa, jak zaczęły się formować prądy dotyczące emancypacji kobiet. Lubię też literaturę z tego okresu. Sama moda przyszła później. Dziś, czytając różne powieści, dowiaduję na przykład, czy w gorsecie edwardiańskim jest wygodnie. Albo że wygodnie się w nim siedzi na krześle edwardiańskim, a nie współczesnym. To wbrew pozorom były bardzo mądre wynalazki i bardzo przemyślane rzeczy. Gdy się wejdzie w to głęboko, można się dowiedzieć, jak i dlaczego coś jest uszyte właśnie w ten sposób. To cenna wiedza przy rekonstrukcjach – opowiada Ewa Mysłek, z wykształcenia technolog odzieży.
Pani Ewa specjalizuje się w XIX-wiecznej damskiej modzie cywilnej. Stroje z tego okresu projektuje i szyje głównie dla siebie, ale ma też renomę sięgającą innych części Europy, a nawet za ocean.
– Mam całkiem sporo klientek ze Stanów Zjednoczonych. Zdarza mi się współpracować także z instytucjami kultury. Współpracowałam z muzeum w Finlandii, z muzeum w Danii, z kinami i teatrami w Niemczech. To zlecenia dzięki mojej aktywności w mediach społecznościowych – opowiada.
Ewa Mysłek jest członkinią popularnego w kraju Stowarzyszenia Rekonstrukcji Historycznej i Kostiumingu „Krynolina”. Zrzeszone w nim rekonstruktorki organizują cykliczne otwarte spotkania, tzw. pikniki w Pszczynie i Wrocławiu.
– To okazja, żeby się spotkać ale i pokazać efekty naszej pracy i pasji. Ogłaszamy takie spotkania i zapraszamy wszystkich chętnych. Można nas poznać, porozmawiać z nami. Ale jesteśmy też zapraszane na wiele uroczystości i pokazów związanych z polskimi uroczystościami, na przykład Świętem Niepodległości 11 listopada. Ja i moje stroje jeźdźmy po całej Polsce – mówi Ewa Mysłek.
Jak pokaźna jest ta kolekcja?
– Nie policzyłam i ciężko mi zliczyć suknie, które powstały w mojej pracowni. Moda kobieca zmieniała się w dziewiętnastym wieku wielokrotnie, mniej więcej co dziesięć lat. Ewoluowały proporcje i sylwetka, wędrowała linia talii, raz była niżej raz wyżej od talii naturalnej, zmieniała się objętość spódnic, w 1856 roku wynaleziona została krynolina. Za tymi częstymi zmianami szły dodatki, fryzury, biżuteria, buty. To olbrzymie pole do popisu dla rekonstruktorek. Zaprojektowałam i uszyłam strój na prawie każdy z modowych okresów dziewiętnastego wieku. Choć dopiero teraz będę szyła dla siebie suknię z okresu pierwszej turniury, czyli z 1874 roku, z tyłem upiętym w charakterystyczną draperię. Projektuję też historyczne druki i odtworzyłam już kiedyś wzory z tego datowania. Od lat współpracuję z drukarniami, odtwarzając druki z historycznych sukien, aby móc jak najdokładniej odzwierciedlić to, co uda mi się znaleźć w źródłach – opowiada pani Ewa i dodaje, że praca nad każdą rekonstrukcją to wieloetapowy proces.
Zaczyna się od planowania, szukania informacji konstrukcyjnych oraz odpowiednich tkanin i dodatków, których znalezienie bywa niełatwe.
– To muszą być naturalne tkaniny: wełna, bawełna, jedwabie. Nie szyję z syntetyków, bo wiek dziewiętnasty ich nie znał. Sama suknia to dopiero początek rekonstrukcji, jest tylko tym, co widzimy na zewnątrz. Ale żeby w ogóle powstał jakikolwiek strój historyczny, musi być założony na odpowiednią bieliznę. Bez gorsetu, stelaża, halki nie ma mowy o rekonstrukcji – wylicza Piotrkowianka. – Warto przy tym pamiętać, że ich kroje oczywiście również się zmieniały, a to sprawia, że jest to niemal osobna dziedzina historii mody.
Jednak stroje to tylko część bajecznych stylizacji, w których pokazuje się Ewa Mysłek. Do każdej trzeba pozyskać dodatki: nakrycia głowy, galanterię, buty, biżuterię. Ile to kosztuje?
– Nawet gdybyśmy w stowarzyszeniu wzięły jedną rycinę i wszystkie byśmy ją odtworzyły, jak najlepiej potrafimy, to koszty byłyby nieporównywalne. Ma na nie wpływ każdy element rekonstrukcji: materiał i dodatki. Suknię można odtworzyć za 200 złotych, a można i za 10 tysięcy – mówi właścicielka pracowni.
Jak pomieścić tak bogatą kolekcję w standardowym mieszkaniu w bloku?
– Przydałyby mi się jeszcze trzy mieszkania – żartuje Ewa Mysłek. – Na szczęście klatki krynolinowe się składają. Większość moich sukien jest złożona i po prostu tak przechowywana.












Polecamy