KulturaPiotrków TrybunalskiWażne wiadomościWydarzenia

Piotrkowianka w ekipie superprodukcji Netflixa. Wiktoria Rozpędek współtworzyła „Lalkę”

O reaktywacji kultowej „Lalki” przez platformę Netflix mówi dziś cała Polska, ale niewielu wie, że w powstanie tej widowiskowej superprodukcji swój wkład miała również reprezentantka naszego miasta. Wiktoria Rozpędek, pochodząca z Piotrkowa Trybunalskiego kostiumografka i charakteryzatorka, jako prawdopodobnie jedyna przedstawicielka Piotrkowa, dbała o historyczne detale i spójność garderoby na planie flagowego serialu. W rozmowie z nami opowiada o kulisach pracy przy stuletnich zabytkowych strojach, rygorystycznej poufności i emocjach, jakie towarzyszyły jej, gdy zobaczyła swoje nazwisko w napisach końcowych.

Opowiedz o swojej pracy przy nowej ekranizacji Lalki dla Netflixa.

To była fantastyczna praca, ale warto zaznaczyć, że mój pion zaczął pracę znacznie wcześniej, zanim na planie padł pierwszy klaps. Dołączyłam do projektu w maju, a zdjęcia ruszyły w lipcu zeszłego roku. Kiedy zaczynałam, przygotowania były już na bardzo zaawansowanym etapie – kluczowe kostiumy zostały wybrane. Przy produkcji na tak ogromną skalę uszycie każdego stroju od zera byłoby niemal niemożliwe, dlatego duża część garderoby pochodziła z wypożyczalni.

Słyszałem, że część strojów wypożyczaliście między innymi z Teatru Wielkiego w Łodzi.

Nie tylko! Sprowadzaliśmy je również z Rzymu, Berlina czy Paryża. Mieliśmy do dyspozycji absolutnie najlepsze kostiumy dostępne w całej Europie. Praca z nimi była niezwykłym doświadczeniem. Studiowałam charakteryzację, kostiumografię oraz historię sztuki, więc czułam się tam po prostu jak w siódmym niebie. Na dodatek niektóre elementy garderoby miały po sto lat! Akcja powieści toczy się w latach 70. XIX wieku, a historia była już wcześniej odgrywana w teatrach czy filmach. Często pracowałyśmy z dodatkami pochodzącymi z bardzo zbliżonego czasu do epoki, którą odtwarzaliśmy. Możliwość dotknięcia przedmiotów, które dziś można zobaczyć zazwyczaj tylko za muzealną gablotą, była czymś niesamowitym.

Miałaś w rękach stuletnią torebkę i świadomość, że nie możesz jej uszkodzić. Współczesny dodatek łatwo zreperować na maszynie, ale przy takim zabytku stres musiał być ogromny.

Zdecydowanie! I na tym polegała między innymi moja rola. Kręciliśmy sceny zbiorowe z udziałem setek statystów – na przykład te na Krakowskim Przedmieściu. Musiałam dbać o ich uświadamianie, że trzymają w rękach wyjątkowo cenne, niepowtarzalne rekwizyty. Jeśli jednak coś się stało – odpadł choćby jeden frędzel – trzeba go było zachować i przyszyć. Naszym obowiązkiem było oddanie kostiumów w stanie nie gorszym, a często nawet lepszym, niż je otrzymaliśmy. Garderoba była naprawiana na bieżąco. Dotyczyło to również obuwia. Proszę pamiętać, że te buty musiały przetrwać na nogach aktorów i statystów po 12 godzin dziennie. W trakcie wielodniowych zdjęć nawet współczesne obuwie potrafi się poddać. Uszkodzone buty od razu trafiały więc do szewca.

Gdybyś miała wytłumaczyć prostym językiem, na czym dokładnie polegały Twoje codzienne zadania na planie?

Dbałam o to, by wizja głównej kostiumografki, pani Doroty Roqueplo, była w pełni spójna. Sprowadzało się to do ogromnej uważności. Musiałam pilnować, żeby wszystko dobrze leżało, a ubrania nie były za długie – na przykład nogawki w męskich spodniach. Kluczowa była też kontynuacja wizualna. Sceny rzadko kręci się chronologicznie, a podczas wielokrotnych dubli każdy detal musi wyglądać identycznie. Świetnym przykładem są tak zwane „wiązaki”, czyli potoczne określenie na męski fular. Ponieważ szyja stale się rusza, wiązania lubiły się przesuwać i rozwiązywać. Razem z innymi asystentkami pilnowałyśmy, by w każdym ujęciu prezentowały się idealnie.

Czyli Twoim zadaniem było pilnowanie, aby nie doszło do słynnych wpadek filmowych – jak ten kultowy zegarek elektroniczny i flanelowa koszula, które przemknęły gdzieś w tle w Krzyżakach?

Wiktoria Rozpędek: Dokładnie tak! W dzisiejszych czasach największym wyzwaniem są telefony komórkowe w kieszeniach. Statyści mieli zapewnione bezpieczne miejsce na zostawienie prywatnych rzeczy, ale człowiek jest tylko człowiekiem i czasem ktoś próbował przemycić telefon na plan. Pilnowałyśmy też, by nikt nie nosił współczesnej biżuterii czy zegarków. Rozumiem ludzką chęć noszenia własnych ozdób, ale diabeł tkwi w szczegółach. Aby świat przedstawiony całkowicie pochłonął widza, nawet drobne detale, takie jak kolczyki, muszą idealnie pasować do epoki. Tu nie było miejsca na samowolkę.

Jak z perspektywy czasu wspominasz ten okres? Słyszę w Twoim głosie ogromną pasję.

Praca na planie jest niezwykle wymagająca – to minimum 12 godzin dziennie, często przez wiele dni z rzędu. Jednak możliwość zanurzenia się w świecie dawnej Warszawy była niesamowita. Samo ubieranie aktorów i statystów to skomplikowany proces. Męski strój z epoki składa się ze wspomnianych wiązaków, koszul z doczepianymi kołnierzykami czy szelek. Wielu panów miało je na sobie pierwszy raz w życiu i nie wiedziało, jak je założyć! Z kolei kobiecy ubiór to halki, gorset, dwuczęściowa suknia wiązana z tyłu i sznurowane buty. Przygotowanie jednej osoby potrafiło trwać nawet pół godziny. Wszyscy czuliśmy ogromną wdzięczność i ekscytację, że tworzymy Lalkę. Gdy po całym dniu schodziliśmy z planu na Krakowskim Przedmieściu do garderoby, miałam poczucie realnej podróży w czasie.

To Twoja pierwsza współpraca z Netflixem?

Tak, to pierwsza produkcja dla tej platformy. Wcześniej pracowałam przy innych projektach, ale na znacznie mniejszą skalę.

Jak w takim razie trafiłaś do zespołu Lalki?

Miałam ogromne szczęście poznać główną kostiumografkę, panią Dorotę Roqueplo. Na początku zeszłego roku pomagałam jej porządkować ogromne archiwum kostiumów i dodatków w jej pracowni. Trwało to sporo czasu, a około maja pani Dorota zadzwoniła do mnie z pytaniem, czy chciałabym dołączyć do ekipy tworzącej Lalkę.

Decyzja pewnie zapadła w ułamku sekundy?

Nawet się nie zastanawiałam, od razu powiedziałam „tak”! Od maja ruszyłyśmy z intensywnymi przygotowaniami. Ponieważ kostiumy pochodziły z różnych wypożyczalni z całej Europy, naszym zadaniem było utworzenie szczegółowej dokumentacji fotograficznej oraz oznaczenie każdego elementu. Używałyśmy do tego specjalnego systemu kolorowych nitek przypisanych do danej wypożyczalni. Sam proces znakowania zajął nam ponad dwa miesiące.

Myślałem, że po prostu wszywa się metkę od wewnętrznej strony…

Metki bywają zdradliwe. Z czasem się spierają, a jeśli scenariusz wymaga założenia ubrania na wizji, widoczna metka musiałaby zostać wypruta. Własny system oznaczeń dawał nam pewność, że żaden element nie zgubi się przy zwrotach.

Twoja mama opublikowała wczoraj w mediach społecznościowych screen z napisami końcowymi serialu z Twoim nazwiskiem, dodając, że jest z Ciebie ogromnie dumna. Co poczułaś, gdy zobaczyłaś swoje imię i nazwisko na ekranie przy tak wielkim projekcie?

Przede wszystkim ogromną wdzięczność. Aż się wzruszam, gdy o tym mówię… Włożyliśmy w ten serial ogromnie dużo serca i ciężkiej pracy. Kiedy pierwszy raz zobaczyłam napis „Wiktoria Rozpędek”, musiałam zatrzymać obraz i przespacerować się po pokoju, żeby to przetrawić. To uczucie absolutnie nie do opisania.

Trzymam kciuki, żeby to była pierwsza, ale nie ostatnia tak duża produkcja w Twoim dorobku.

Też mam taką nadzieję! W tej branży nigdy nie zna się dnia ani godziny, ale jeśli pojawi się propozycja udziału w tak wspaniałym projekcie, na pewno nie będę się wahać.

Na koniec muszę dopytać o dyskrecję. Umowy z dużymi platformami słyną z surowych klauzul poufności. Kiedy oficjalnie mogłaś ogłosić światu, nad czym pracujesz?

Dopiero od dnia premiery! Przez cały okres produkcji – od maja zeszłego roku – nie mogłam zdradzić absolutnie niczego. Bywało to kuszące, zwłaszcza gdy znajomi próbowali zgadywać. Na szczęście równolegle powstawała inna, filmowa adaptacja Lalki, więc nawet jeśli ktoś coś podejrzewał, szanse na odgadnięcie właściwego projektu wynosiły pół na pół. Cierpliwość się jednak opłaciła – duma z gotowego efektu jest warta znacznie więcej niż wcześniejsze chwalenie się w sieci.

Dziękuję za rozmowę.

Dziękuję.

0 0 głosy
Oceń temat artykułu
Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów

Polecamy

Back to top button

Ej! Odblokuj nas :)

Wykryliśmy, że używasz wtyczki typu AdBlock i blokujesz nasze reklamy. Prosimy, odblokuj nas!
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x