Fotografie z archiwum rodzinnego państwa Goszczów.

Wspomnienie o Waldku

Views: 812

Kilka dni temu minęło 15 lat od śmierci Waldka Goszcza. Trudno uwierzyć, że to już tyle.

Poznaliśmy się w drugiej połowie lat 80. Chodziliśmy do tej samej podstawówki, choć Waldek był ode mnie kilka lat starszy, w związku z czym nie przyjaźniliśmy się jakoś szczególnie. I nawet sport łączył mnie bardziej z Piotrkiem, młodszym bratem Waldka, z którym rywalizowałem na bieżni i skoczni, aniżeli z nim samym. Zresztą, Waldek w najlepszych latach swojej szkolno-sportowej kariery, najpierw w podstawówce, później w szkole średniej (skok w dal, trójskok) był poza zasięgiem kogokolwiek w regionie łódzkim, a już z pewnością w dawnym województwie piotrkowskim.

Ciekawą historię opowiedział mi ostatnio człowiek-orkiestra, nasz fotograf i manager w jednym, Darek Kowalski. Gdy był jeszcze piękny i młody… No dobra, gdy był młody biegał 100 m grubo poniżej 11 sek., co zawsze daje gwarancję finału tego dystansu nawet na Mistrzostwach Polski Juniorów.

– Działo się w 1993 r. podczas Mistrzostw Polski LZS (szkół rolniczych – przyp. M.G.) w lekkoatletyce w Pile – mówi Kowalski. – Byliśmy rówieśnikami z piotrkowskiego i trzymaliśmy się razem. Waldek świetnie skakał w dal, ja biegałem sprinty. Pewnego dnia pod prysznicem znaleźliśmy damską bieliznę i zgodnie postanowiliśmy poszukać jej właścicielki. Żeby ułatwić nam zadanie musiałem uciec się do fortelu. Zacząłem pytać dziewczyn, czy wiedzą, kim jest Waldek Goszcz. A muszę przypomnieć, że obieg informacji w tamtym czasie w Polsce był nieporównywalnie wolniejszy aniżeli dzisiaj. Telefony komórkowe dopiero się pojawiały, miały niewielki zasięg i kosztowały krocie, nie było internetu, telewizje prywatne zaczynały swoją działalność. Nie było kolorowej prasy, zjawiska celebrytów i wszystkiego co się z tym wiąże. Oczywiście dziewczyny nie miały pojęcia, kim jest Waldek, choć wyraźnie im się podobał. Uświadamiałem więc, że jest słynnym modelem, a już wkrótce będzie również aktorem. Nie muszę dodawać, że reakcja była zgodna z naszymi oczekiwaniami… Najlepsze jednak, że działo się to jeszcze przed konkursem „Twarz Roku”, który krótko po tym Waldek wygrał i rzeczywiście został wziętym modelem, a kilka lat później zagrał również w serialu.

– Po „Twarzy Roku” byliśmy razem jeszcze na jednych zawodach, tym razem regionalnych w Czarnocinie. Swoim zwyczajem postanowiliśmy, zaraz po przyjeździe, przejść się po bieżni wokół boiska; zrobić taką rundkę aklimatyzacyjną. Można powiedzieć, że była to również swego rodzaju runda honorowa, bo Waldek odniósł niezaprzeczalny sukces medialny. Otworzył sobie szeroko drzwi do kariery, i te raptem dziesięć lat życia, które mu zostały, wykorzystał naprawdę dobrze.

– O śmierci Przyjaciela dowiedziałem się w drodze do Tarnowskich Gór – kontynuuje fotograf. Zadzwonił kolega. Nie wierzyłem, więc poprosił, bym włączył radio. Powiem tylko, że poryczałem się i musiałem zjechać na pobocze, bo nie byłem w stanie prowadzić.

W 2003 r. od dwóch lat pracowałem dla tygodnika „7 Dni Piotrków”. Było późne popołudnie, gdy zadzwonił do mnie ówczesny naczelny gazety, Stanisław Stępień, z wiadomością o śmierci Waldka. W pierwszym odruchu szoku i niedowierzania spytałem, czy to sprawdzona wiadomość, a odłożywszy słuchawkę, włączyłem „Teleexpress”… Chwilę później pojechałem do Gminnego Ośrodka Kultury w Wolborzu, gdzie zaczęli się już zbierać ludzie, wśród których Waldek stawiał swoje pierwsze artystyczne kroki.

Tydzień później pożegnałem się z Waldkiem artykułem („Dramat pisany prozą”), który publikujemy w naszej galerii wraz ze zdjęciami z rodzinnego archiwum państwa Goszczów.

Komentarzy: 0

Twój adres nie zostanie nigdzie opublikowany. Wymagane pola są zaznaczone gwiazdką *