Kulturyści z Piotrkowa na Mistrzostwach Polski

Views: 212
foto: FB Przemek Korytkowski

Dwóch piotrkowskich kulturystów: Mateusz Cieślik i Przemysław Korytkowski, wzięło udział w Mistrzostwach Polski w Kulturystyce federacji PCA. Zawody rozgrywane były w Łodzi w Teatrze Muzycznym. Dla Korytkowskiego to był zawodowy na miarę debiutu w zawodach takiej rangi.

Obu zawodnikom, niestety, nie udało się zająć miejsc medalowych. Wprawdzie Mateusz Cieślik znalazł się wśród 6 najlepszych startujących kulturystów, to konkurencja okazała się lepsza. Obu zawodników to jednak nie zniechęca, a wręcz przeciwnie – napędza do jeszcze cięższej pracy. Prywatnie to doskonali koledzy, zawodowo – Mateusz Cieślik jest trenerem Przemysława Korytkowskiego.

Piotrkowski24.pl: To Pański debiut. Nie udało się wygrać, czy w związku z tym, czuje Pan niedosyt?
Przemysław Korytkowski: Nie czuję niedosytu. Plan, który sobie założyłem na ten sezon startowy, który jest moim pierwszym, realizuje krok po kroku. Zależy mi na obyciu się ze sceną oraz na zdobyciu doświadczenia. Wiem jakie popełniłem błędy i na co muszę w przyszłości zwracać uwagę.

W takim razie, co jest do poprawki ?
Forma jako taka musi zostać poprawiona, mankamenty w pozowaniu oraz w sposobie prezentacji wśród innych zawodników.

Ile trzeba wyrzeczeń, by osiągnąć taką formę? To pewnie nie jest łatwe…
Gdyby to było łatwe, to na ulicach mielibyśmy samych kulturystów. (śmiech) Jest to seria wyrzeczeń związanych głównie z posiłkami i treningami. Cierpi na tym życie towarzyskie oraz rodzina, ale staram się to w miarę możliwości pogodzić. Dochodzi do tego fakt, iż jest to sport, w którym cele obiera się długofalowo, w latach, więc ich realizacja tym bardziej nie jest łatwa, gdyż efekty nie są widoczne od razu.

No właśnie, dotknął Pan ważnego tematu, rodzina… Jak rodzina reaguje na godziny spędzone na siłowni? Żona gotuje dwa obiady, jeden dla Pana, drugi dla siebie i córki?
Nie, to ja w domu gotuję dla wszystkich. Żona często też sama coś robi dla siebie i córki, ale generalnie nie ma żadnego problemu, żeby jadły to, co ja. W okresie przygotowawczym do startu trochę więcej czasu spędzam na siłowni ze względu na drugi trening po południu, z czego żona raczej się nie cieszy. Jednak już kilka lat treningów sprawiło, że się przyzwyczaiła. Dodatkowo sama jest fanką sportu, więc ma do tego zdrowsze podejście niż osoby ze sportem w ogóle nie związane.

Znaczy się, żona i córka to największe Pana fanki?
Chcąc – nie chcąc, biorą w tym wszystkim udział. Córka niewiele rozumie, bo ma niecałe 2 latka, ale cieszy się, gdy ogląda zdjęcia i filmy z treningów oraz zawodów.

W planach ma Pan udział w kolejnych zawodach, najbliższe zdaje się w Katowicach?
Wstępnie plan zakłada jeszcze 3 starty: 12.05 federacja NAC (Katowice), 20.05 federacja WPF (Radom), 2.06 NABBA/WFF (Jelenia Góra). W zależności od formy będę startował w debiutach, kulturystyce do 90 kg, ale ambicje mam na klasyka, gdzie trzeba włożyć bardzo dużo pracy, żeby zmieścić się w limitach. Muszę „zgubić” 6.7kg, ale wszystko jest w zasięgu, więc robię swoje i zobaczymy, co z tego będzie.

Życzę zatem  powodzenia i trzymam kciuki
Dziękuję serdecznie

Jak swój występ ocenił drugi z piotrkowskich zawodników: Mateusz Cieślik.

Piotrkowski24.pl: Jak ocenia Pan zawody? Nie udało się zwyciężyć, jest jakaś złość, niedosyt, zawód?

Mateusz Cieślik: Zawody rewelacja, bardzo dobrze zorganizowane. Klimat na scenie w teatrze niesamowity. W swojej kategorii miałem 20-tu zawodników. Była to najmocniej obsadzona kategoria. Wyszedłem we wszystkich pierwszych porównaniach, gdzie zawsze sędziowie wybierają najlepszych. Znalazłem się w TOP 6 do medalu. Czegoś jednak brakło, nie wiem czego. Liczyłem na 3 miejsce… Dwóch pierwszych zawodników – bezkonkurencyjni. Każdy w wysokiej formie, ja swoją miałem na pewno życiową, jakiś niedosyt oczywiście jest.

W Katowicach będzie lepiej?
Na pewno, chociaż tam będę startował w nie swojej kategorii. Z największymi zawodnikami, ale forma na pewno będzie teraz z tygodnia na tydzień lepsza.

Pana podopieczny Przemek Korytkowski – musi schudnąć, Pan wprost przeciwnie – przytyć?
Przemek musi jeszcze formę doszlifować, więc waga zejdzie na pewno. Ja muszę postawić na mocne nabicie i wypełnienie mięśni.

Przemek zdradził, że jest Pan jego trenerem. Jak ocenia Pan jego występ? To debiut Korytkowskiego w Mistrzostwach Polski, Pan taki tytuł Mistrza Polski federacji WFF-WBBF zdobył kilka lat temu…
Oceniam go bardzo dobrze. Debiut niewątpliwie udany. Przemek był bardzo dobrze przygotowany, także psychicznie, a to bardzo ważne. Jak poradzi sobie w Katowicach? Oczywiście ma predyspozycje i sylwetkę typowego kulturysty, więc może powalczyć o miejsca medalowe.

Czy Panu jest łatwiej? Łączy Pan swoją pasję z pracą. Prowadzi Pan przecież sklep z akcesoriami dla kulturystów…
Raczej nie jest mi łatwiej. Mam rodzinę, dwójkę dzieci i wszystko muszę organizować tak, żeby ich nie zaniedbywać. Powiem tak: jak pierwszy raz przygotowywałem się do zawodów, pracowałem po 10 – 12 godzin w magazynie i dorabiałem jako trener personalny, wtedy było łatwiej.

Ile czasu trzeba poświęcić na przygotowania? To pewnie godziny spędzone na siłowni i litry wylanego potu.
Cały rok trwają przygotowania do zawodów. Kwestia treningu to indywidualna sprawa. Na pewno jest to kilkanaście godzin w tygodniu. Jeśli chodzi o dietę, to ta dla każdego zawodnika jest indywidualną sprawą. Każdy inaczej reaguje na składniki odżywcze. Ale oczywiście jest to dieta sucha i jałowa, wymagająca wielu wyrzeczeń.

Obaj wystartujecie za tydzień w Katowicach, trzymamy kciuki i życzymy powodzenia!
Nie dziękuję. Pozdrawiam

 

Komentarzy: 0

Twój adres nie zostanie nigdzie opublikowany. Wymagane pola są zaznaczone gwiazdką *