Piątkowe popołudnie, 14 sierpnia, przyniosło dwa bardzo niebezpieczne zdarzenia drogowe w naszym regionie. W obu przypadkach scenariusz był podobny: zbyt duża prędkość i utrata panowania nad autem, które zakończyły się dachowaniem. Na miejscu interweniowały służby ratunkowe.
Sieczka: Pijany rajd zakończony w szpitalu
Do pierwszego wypadku doszło około godziny 13:00 w miejscowości Sieczka (gmina Aleksandrów).
Ze wstępnych ustaleń funkcjonariuszy wynika, że osoba kierująca Oplem Vivaro nie dostosowała prędkości do warunków panujących na drodze. Samochód nagle zjechał z jezdni, a następnie przewrócił się na dach.
Pojazdem podróżowało dwóch mężczyzn w wieku 37 i 49 lat. Obaj z obrażeniami ciała zostali zabrani przez zespoły ratownictwa medycznego do szpitali w Łodzi oraz Piotrkowie Trybunalskim.
- Ponad 3,5 promila: Badanie stanu trzeźwości u 49-letniego mężczyzny wykazało w jego organizmie potężną ilość alkoholu.
- Brak badania u 37-latka: Ze względu na odniesione obrażenia, na miejscu nie było możliwości przebadania drugiego z mężczyzn alkomatem.
Policjanci pracują nad szczegółowym wyjaśnieniem przebiegu tego zdarzenia. Kluczową kwestią, którą ustalają śledczy, jest to, który z mężczyzn w momencie wypadku siedział za kierownicą.




Gajkowice: Uderzył w barierę na zakręcie
Niespełna półtorej godziny później, około 14:20, doszło do kolejnego groźnego zdarzenia – tym razem w miejscowości Gajkowice (gmina Moszczenica).
29-letni kierowca Mazdy nie dostosował prędkości do warunków ruchu. Na łuku drogi stracił kontrolę nad pojazdem, uderzył w barierę ochronną, po czym auto dachowało.
W tym przypadku kierujący pojazdem był trzeźwy.
Policja apeluje o rozwagę: Zdejmijmy nogę z gazu! Prędkość niedostosowana do warunków panujących na drodze wciąż pozostaje jedną z głównych przyczyn najgroźniejszych wypadków. Pamiętajmy też, że alkohol za kierownicą to skrajna nieodpowiedzialność, która może kosztować kogoś życie.











Polecamy