Przed sądem dobiegł końca proces Sebastiana M., oskarżonego o spowodowanie tragicznego wypadku na autostradzie A1. W zderzeniu z pędzącym BMW zginęła trzyosobowa rodzina: Martyna, Patryk oraz ich trzyletni syn Oliwier. Auto, którym podróżowali, po uderzeniu stanęło w płomieniach. Prokuratura domaga się dla oskarżonego najsurowszej możliwej kary, podczas gdy obrona wnioskuje o jego całkowite uniewinnienie.
„Rosyjska ruletka z życiem” – mocne słowa prokuratora
Podczas mowy końcowej prokurator Aleksander Duda z Prokuratury Okręgowej w Katowicach nie krył emocji, określając styl jazdy oskarżonego mianem „rosyjskiej ruletki z życiem”. – Skala tej tragedii powoduje, że państwo nie dysponuje karą w pełni adekwatną, natomiast dysponuje jedynie taką karą, która jest legalna i mieści się w granicach ustawowego zagrożenia – mówił prokurator Duda po wyjściu z sali rozpraw. – W mojej ocenie materiał dowodowy w sposób bezsprzeczny wskazuje na wyłączną winę oskarżonego. Po prostu uważam, że na miejscu Patryka, Martyny i Oliwiera naprawdę mógł być każdy z nas – dodał.
Prokuratura wzniosła o:
- 8 lat pozbawienia wolności (maksymalny wymiar kary za ten czyn) z zastrzeżeniem, że oskarżony będzie mógł ubiegać się o warunkowe przedterminowe zwolnienie dopiero po odbyciu 3/4 kary,
- 15 lat zakazu prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych,
- zadośćuczynienie w wysokości po 500 000 zł dla rodziców zmarłych oraz 200 000 zł dla brata tragicznie zmarłej kobiety.
Łzy matki i zarzuty o „szpanerstwo”
Na sali sądowej padły wstrząsające słowa ze strony bliskich ofiar. Mama pani Martyny w poruszającym wystąpieniu opisała ogrom cierpienia, jakie spotkało jej rodzinę. – Występuje tutaj nie jako oskarżyciel posiłkowy, ale jako babcia, mama i teściowa. Odebrano nam to, co było najdroższe i najcenniejsze w naszym życiu. Moja świętej pamięci córka, wnuk i zięć wracali z wakacji nad morzem. Byli zadowoleni, wypoczęci i szczęśliwi, ale do domu nigdy nie dojechali – mówiła ze łzami w oczach. – Człowiek siedzący tutaj na ławie oskarżonych swoim egoizmem, bezmyślnością, szpanerstwem i kompletnym brakiem wyobraźni wydał wyrok śmierci na nasze niewinne dzieci i doprowadził do straszliwej, męczeńskiej śmierci – mówiła.
Słowa oskarżonego i odpowiedź rodziny
Głos zabrał również sam Sebastian M., składając kondolencje bliskim ofiar i skarżąc się na odbiór medialny jego osoby. – Chciałem państwu złożyć najszczersze wyrazy współczucia za stratę dzieci. Nie ma adekwatnych słów dla państwa cierpienia, straty i bólu – mówił oskarżony. – Media zrobiły ze mnie człowieka, którym nie jestem. Zawsze żyłem w poszanowaniu życia ludzkiego. Nie ma dnia, żebym nie myślał o wypadku, który nie powinien się wydarzyć. – zwrócił się do rodziny.
Słowa te wywołały oburzenie mamy zmarłej Martyny, która po wyjściu z sali krótko podsumowała wystąpienie oskarżonego: – To nie były żadne przeprosiny. On przeprasza, a za chwilę mówi, że jest niewinny i prosi o uniewinnienie. Za coś trzeba przeprosić – za coś, co się zrobiło. A on dalej twierdzi, że tego nie zrobił. Co to w ogóle miało znaczyć? – mówiła.
Obrona chce uniewinnienia
Mecenas Katarzyna Hebda, reprezentująca Sebastiana M., wnosiła o pełne uniewinnienie swojego klienta. W ocenie obrony zebrany materiał dowodowy nie daje podstaw do skazania.
– W naszej ocenie ten wypadek przebiegał zupełnie inaczej, niż twierdzi prokuratura – przekonywała adwokat. Według wersji przedstawionej przez obronę do zderzenia miało dojść w wyniku zajechania drogi przez samochód marki Kia, który zjechał na lewy pas przed pojazd Sebastiana M.
Wyrok w tej sprawie sąd ogłosi 21 października.



















































Polecamy